Pierwsza ocena należy do bloga we-will-always-be-together-forever. Zacznijmy od strony technicznej – wyrastające z siebie postaci nie wyglądają dobrze. Nie rozumiem również, po co Wam dwie prawie identyczne ankiety. Co do translatora – nie sądzę, by jakiś obcokrajowiec go użył, więc niepotrzebnie zaśmieca stronę główną, która i tak jest przepełniona zbyt wieloma zbędnymi rzeczami.
Prolog
Ustalmy kolory, którymi będę się posługiwała w poszczególnych fragmentach, by nie powtarzać po każdym tego samego. Kolorem czerwonym zaznaczam błędy ortograficzne i zbędne przecinki lub jakieś inne rzeczy (o których zwykle mówię dalej), a także ewentualne uwagi. Zielonym natomiast brakujące przecinki lub kropki(z dopiskiem, gdyż stwierdziłam, że słabo widać te poprawione błędy). Wszelkie powtórzenia będą miały kolor pomarańczowy. Wszystko inne będzie komentowane i tłumaczone po cytowanym fragmencie.
Prolog
Ustalmy kolory, którymi będę się posługiwała w poszczególnych fragmentach, by nie powtarzać po każdym tego samego. Kolorem czerwonym zaznaczam błędy ortograficzne i zbędne przecinki lub jakieś inne rzeczy (o których zwykle mówię dalej), a także ewentualne uwagi. Zielonym natomiast brakujące przecinki lub kropki(z dopiskiem, gdyż stwierdziłam, że słabo widać te poprawione błędy). Wszelkie powtórzenia będą miały kolor pomarańczowy. Wszystko inne będzie komentowane i tłumaczone po cytowanym fragmencie.
Wyprowadzić się do innego świata, znaleźć wspaniałą prace, zacząć zupełnie nowe życie? Dwie przyjaciółki od dzieciństwa, nierozłączne na krok. Jedna wspierała drugą w problemach i dylematach. Zawsze chciały cieszyć się życiem. Mieć cudowną rodzine, przyszłość. Nie przypuszczały,(brakuje przecinka) że w ich życiu wydarzy się coś bardzo ważnego,(brakuje przecinka) co obróci ich życie o 180 stopni. Problemy odejdą w niepamięć, a to tylko za sprawą 5 chłopaków. To oni będą z nimi w każdej chwili (z tymi problemami ma się rozumieć, tak?). I kiedy będzie się wydawać,(brakuje przecinka) że wszystko jest poukładane i jak w bajce, wydarzy się katastrofa. Czy ich przyjaźń przetrwa najgorsze? Czy pomimo problemów uświadomią sobie,(brakuje przecinka) jakie mają szczęście? – Pomijam fakt, że nie da się wyprowadzić do innego świata (choć być może ma to jakieś znaczenie symboliczne, nie wnikam), ale to zdanie jest bardzo niefortunnie ułożone. Poza tym powinno być „pracę”, ponieważ mowa tylko o jednej, nie o kilku. „Dwie przyjaciółki od dzieciństwa, nierozłączne na krok” – to zdanie powinno być zapisane od nowego akapitu, gdyż wprowadza chaos i ani trochę nie jest związane z poprzednim. Zresztą... co dwie przyjaciółki, co nierozłączne? Samo „były dwie przyjaciółki” by wystarczyło, serio. A dopiero potem można kontynuować to, jakie one są. „... a to tylko za sprawą 5 chłopaków” – liczby zapisujemy słownie, wyjątkiem mogą być pełne daty i godziny, a także ciąg liczb (np. numer telefonu), numery domów/mieszkań itp. Cyframi można również zapisać kwotę pieniężną, chociaż i tutaj zapis słowny nie byłby zły, zależy od autora. W prozie jednakże staramy się pisać większość liczb słownie.
Niepotrzebnie, moim zdaniem, zdradzacie już na początku, co się będzie działo. Mamy tutaj bowiem już obraz tego, na czym będziecie bazować – będziemy mieli do czynienia z przyjaźnią, być może także miłością, a to wszystko spadnie na dziewczyny w ułamku sekundy. Nie zapowiada się to ciekawie.
Niepotrzebnie, moim zdaniem, zdradzacie już na początku, co się będzie działo. Mamy tutaj bowiem już obraz tego, na czym będziecie bazować – będziemy mieli do czynienia z przyjaźnią, być może także miłością, a to wszystko spadnie na dziewczyny w ułamku sekundy. Nie zapowiada się to ciekawie.
Rozdział 1
Miałam piękny sen,(brakuje przecinka) a mój jakże kochany budzik zadzwonił o 9 rano. Może dla niektórych to późna pora, ale nie dla mnie. To o wiele za wcześnie. Ale nie ma to jak siedzenie przy laptopie do 4 rano, z zamiarem poszukiwania pracy. Oczywiście na marne. Dzisiaj jest ostateczny dzień. Już mieszkamy tutaj ponad cztery miesiące,(brakuje przecinka) a nigdzie nie potrzebują fotografa. Może spróbuje innej pracy. Chociażby kelnerki,(brakuje przecinka) żeby tylko mieć swoje pieniądze. Nie chce żyć na utrzymaniu Madi. – Wyjaśnimy kilka rzeczy w tym fragmencie, dlaczego jest tak a nie inaczej. Zmieniacie czas. Jeśli piszecie w przeszłym, to się tego trzymajcie. W zdaniu „już mieszkamy...” brakuje przecinka, ponieważ przed „a” go dajemy, jeśli mamy w zdaniu dwa orzeczenia (wyjątki są, owszem, ale więcej tutaj: LINK. I radzę się z tym zapoznać, by nie było niedomówień). W „spróbuje” brakuje tak zwanego ogonka, ponieważ to pierwsza osoba – zatem jeśli mówisz o sobie, pamiętaj o tym, gdyż poprawnie będzie: chcę, robię, spróbuję, wyśmieję itd. Dzięki temu odróżniamy osobę pierwszą od trzeciej.
Po napisaniu na Twitterze krótkiego tweeta ,,Dzisiaj ostateczny dzień. Poszukiwanie pracy...,,, ociężalewstałam z łóżka. – Dlaczego tam jest tyle tych przecinków?! Poza tym złączyło Wam wyrazy (na blogu tego nie widać przez obrazek). Zresztą, sądziłam, że moda na dodawanie zdjęć z internetu już minęła – widocznie się pomyliłam. Dziewczyny, po co to? Utrudnia to odbiór, nie jest to ani trochę oryginalne i estetyczne, gdyż przez dodawane obrazki Wasz tekst rozmieszczony jest nierówno, a przecież opowiadanie to opowiadanie – co odgrywa tutaj ważną rolę? Opisy. Czy u Was występują? Nie. Zamiast tych nieszczęsnych obrazków, gifów czy co Wy tam jeszcze macie, powinnyście postarać się te wszystkie pomieszczenia (jeżeli uważacie, iż jest to ważne – powiedzmy, że w ten sposób zbudujecie pewne otoczenie, w którym przebywają Wasi bohaterowie) opisać. Oczywiście, że możecie się na czymś wzorować, tego nikt Wam nie zabroni. Ale chodzi o własny wkład w to wszystko. Dodając zdjęcia, nie stworzycie świata, w którym odgrywa się akcja. A jest on wręcz priorytetem – bez niego, można by powiedzieć, nie istnieje nic. Czytelnik musi wiedzieć, gdzie bohater przebywa, powinien mieć również pewien obraz tego miejsca. Nie musicie opisywać tego ze szczegółami – chodzi o pewien zarys, aby wyobraźnia czytelnika mogła pracować i by mógł stworzyć swój własny obraz Waszej historii, podpierając się oczywiście Waszymi wskazówkami.
Założyłam swoje bamboszki i zeszłam na dół,(brakuje przecinka) gdzie siedziała Madi. – Brakuje przecinka, ponieważ mamy dwa orzeczenia „zeszłam-siedziała”, a zasada mówi, iż w takich przypadkach powinien on być przed „gdzie”.
-Cześć,(brakuje przecinka) skarbie.(brakuje kropki)- podeszłam do niej i dałam buziaka w policzek. – Brakuje przecinka, ponieważ się do kogoś zwracacie. W takich przypadkach musi on być przed, po wołaczu lub, jeśli znajduje się on w środku zdania, przecinki muszą go oddzielać obustronnie. Przykładowo: „ Cześć, skarbie”. „Olu, gdzie jesteś?”. „Wiedziałem od dawna, kolego, o twoich tajemnicach”. Ponadto mamy tutaj zły zapis dialogów. Po czynnościach wyrażających mowę nie dajemy kropki po wypowiedzi i dalsza część pisana jest małą literą. Jeśli natomiast mamy przypadek taki jak wyżej, gdzie mamy do czynienia z czynnością nieopisującą mowy (czyli podeszłam), to wówczas po wypowiedzi powinna znaleźć się kropka, a dalszą część należy zapisać dużą literą. Czyli poprawnie jest tak: – Cześć, skarbie. – Podeszłam do niej i dałam buziaka w policzek. Ale żeby nie było tak łatwo, to naturalnie są też pewne wyjątki, zatem zapraszam TUTAJ.
Odsunęłam krzesło,(brakuje przecinka) przy czym zazgrzytało o podłogę. – Jakie przy czym? Które zazgrzytało.
-Hej- odpowiedziała – Tutaj króciutko. Dialogi zapisujemy od pauz lub półpauz, nie od dywizów jak w tym przypadku. Dywizy służą do łączenia wyrażeń takich jak biało-czerwony, pauzy lub półpauzy (–) natomiast używamy do zapisu wypowiedzi bohaterów. Ponadto po tych dwóch znakach występuje spacja, po dywizie nie. Czyli poprawnie: „ – Hej – odpowiedziała”. A nie: „ –Hej– odpowiedziała” lub tak jak teraz.
-Szukają u ciebie jakiegoś fotografa, sprzątaczki czy cokolwiek? Muszę w końcu znaleźć tą durną pracę,(brakuje przecinka) a kiepsko mi to wychodzi. – Aha, fotograf, sprzątaczka i ogólnie ludzie wykonujący jakiś zawód otrzymują miano „czegokolwiek”. Powinno być „czy kogokolwiek”. Tę, nie tą. Patrzymy na rzeczownik. „Tą” piszemy w zdaniach z narzędnikiem, czyli np. Idę z tą dziewczyną.
-Przestań się nade mną znęcać, zła kobieto!- odparłam,(brakuje przecinka) zatykając sobie uszy.- to zrobisz mi coś? – Przed imiesłowem przysłówkowym musi być przecinek. Poza tym "to" powinno być napisane dużą literką. Bardzo często zaczynacie zdania od małej i zjadacie kropki na końcu.
Wstałam i podeszłam do apteczki. Wyciągnęłam jakieś leki i szybko połknęłam. – Nie no, co kogo by obchodziło, do czego te leki są, co nie? Brak precyzji w tym przypadku wyszedł niedobrze. Takie szczególiki również są ważne.
-Mądra jesteś? Przecież nic nie jadłaś jeszcze.- skarciła mnie, zabierając leki.- Idź do salonu. Zrobię ci te śniadanie. – Zbędna kropka, ponieważ tutaj występuje czynność opisująca mowę, o czym była mowa powyżej. Sądzę, że to zabieranie lekarstw teraz już nic nie da – raczej Sue nie jest na tyle głupia, by znowu łykać jakieś tam leki. A Madi jest bardzo spostrzegawcza, naprawdę. To śniadanie, nie te, litości, mowa o jednym.
Miałam piękny sen,(brakuje przecinka) a mój jakże kochany budzik zadzwonił o 9 rano. Może dla niektórych to późna pora, ale nie dla mnie. To o wiele za wcześnie. Ale nie ma to jak siedzenie przy laptopie do 4 rano, z zamiarem poszukiwania pracy. Oczywiście na marne. Dzisiaj jest ostateczny dzień. Już mieszkamy tutaj ponad cztery miesiące,(brakuje przecinka) a nigdzie nie potrzebują fotografa. Może spróbuje innej pracy. Chociażby kelnerki,(brakuje przecinka) żeby tylko mieć swoje pieniądze. Nie chce żyć na utrzymaniu Madi. – Wyjaśnimy kilka rzeczy w tym fragmencie, dlaczego jest tak a nie inaczej. Zmieniacie czas. Jeśli piszecie w przeszłym, to się tego trzymajcie. W zdaniu „już mieszkamy...” brakuje przecinka, ponieważ przed „a” go dajemy, jeśli mamy w zdaniu dwa orzeczenia (wyjątki są, owszem, ale więcej tutaj: LINK. I radzę się z tym zapoznać, by nie było niedomówień). W „spróbuje” brakuje tak zwanego ogonka, ponieważ to pierwsza osoba – zatem jeśli mówisz o sobie, pamiętaj o tym, gdyż poprawnie będzie: chcę, robię, spróbuję, wyśmieję itd. Dzięki temu odróżniamy osobę pierwszą od trzeciej.
Po napisaniu na Twitterze krótkiego tweeta ,,Dzisiaj ostateczny dzień. Poszukiwanie pracy...,,, ociężalewstałam z łóżka. – Dlaczego tam jest tyle tych przecinków?! Poza tym złączyło Wam wyrazy (na blogu tego nie widać przez obrazek). Zresztą, sądziłam, że moda na dodawanie zdjęć z internetu już minęła – widocznie się pomyliłam. Dziewczyny, po co to? Utrudnia to odbiór, nie jest to ani trochę oryginalne i estetyczne, gdyż przez dodawane obrazki Wasz tekst rozmieszczony jest nierówno, a przecież opowiadanie to opowiadanie – co odgrywa tutaj ważną rolę? Opisy. Czy u Was występują? Nie. Zamiast tych nieszczęsnych obrazków, gifów czy co Wy tam jeszcze macie, powinnyście postarać się te wszystkie pomieszczenia (jeżeli uważacie, iż jest to ważne – powiedzmy, że w ten sposób zbudujecie pewne otoczenie, w którym przebywają Wasi bohaterowie) opisać. Oczywiście, że możecie się na czymś wzorować, tego nikt Wam nie zabroni. Ale chodzi o własny wkład w to wszystko. Dodając zdjęcia, nie stworzycie świata, w którym odgrywa się akcja. A jest on wręcz priorytetem – bez niego, można by powiedzieć, nie istnieje nic. Czytelnik musi wiedzieć, gdzie bohater przebywa, powinien mieć również pewien obraz tego miejsca. Nie musicie opisywać tego ze szczegółami – chodzi o pewien zarys, aby wyobraźnia czytelnika mogła pracować i by mógł stworzyć swój własny obraz Waszej historii, podpierając się oczywiście Waszymi wskazówkami.
Założyłam swoje bamboszki i zeszłam na dół,(brakuje przecinka) gdzie siedziała Madi. – Brakuje przecinka, ponieważ mamy dwa orzeczenia „zeszłam-siedziała”, a zasada mówi, iż w takich przypadkach powinien on być przed „gdzie”.
-Cześć,(brakuje przecinka) skarbie.(brakuje kropki)- podeszłam do niej i dałam buziaka w policzek. – Brakuje przecinka, ponieważ się do kogoś zwracacie. W takich przypadkach musi on być przed, po wołaczu lub, jeśli znajduje się on w środku zdania, przecinki muszą go oddzielać obustronnie. Przykładowo: „ Cześć, skarbie”. „Olu, gdzie jesteś?”. „Wiedziałem od dawna, kolego, o twoich tajemnicach”. Ponadto mamy tutaj zły zapis dialogów. Po czynnościach wyrażających mowę nie dajemy kropki po wypowiedzi i dalsza część pisana jest małą literą. Jeśli natomiast mamy przypadek taki jak wyżej, gdzie mamy do czynienia z czynnością nieopisującą mowy (czyli podeszłam), to wówczas po wypowiedzi powinna znaleźć się kropka, a dalszą część należy zapisać dużą literą. Czyli poprawnie jest tak: – Cześć, skarbie. – Podeszłam do niej i dałam buziaka w policzek. Ale żeby nie było tak łatwo, to naturalnie są też pewne wyjątki, zatem zapraszam TUTAJ.
Odsunęłam krzesło,(brakuje przecinka) przy czym zazgrzytało o podłogę. – Jakie przy czym? Które zazgrzytało.
-Hej- odpowiedziała – Tutaj króciutko. Dialogi zapisujemy od pauz lub półpauz, nie od dywizów jak w tym przypadku. Dywizy służą do łączenia wyrażeń takich jak biało-czerwony, pauzy lub półpauzy (–) natomiast używamy do zapisu wypowiedzi bohaterów. Ponadto po tych dwóch znakach występuje spacja, po dywizie nie. Czyli poprawnie: „ – Hej – odpowiedziała”. A nie: „ –Hej– odpowiedziała” lub tak jak teraz.
-Szukają u ciebie jakiegoś fotografa, sprzątaczki czy cokolwiek? Muszę w końcu znaleźć tą durną pracę,(brakuje przecinka) a kiepsko mi to wychodzi. – Aha, fotograf, sprzątaczka i ogólnie ludzie wykonujący jakiś zawód otrzymują miano „czegokolwiek”. Powinno być „czy kogokolwiek”. Tę, nie tą. Patrzymy na rzeczownik. „Tą” piszemy w zdaniach z narzędnikiem, czyli np. Idę z tą dziewczyną.
-Przestań się nade mną znęcać, zła kobieto!- odparłam,(brakuje przecinka) zatykając sobie uszy.- to zrobisz mi coś? – Przed imiesłowem przysłówkowym musi być przecinek. Poza tym "to" powinno być napisane dużą literką. Bardzo często zaczynacie zdania od małej i zjadacie kropki na końcu.
Wstałam i podeszłam do apteczki. Wyciągnęłam jakieś leki i szybko połknęłam. – Nie no, co kogo by obchodziło, do czego te leki są, co nie? Brak precyzji w tym przypadku wyszedł niedobrze. Takie szczególiki również są ważne.
-Mądra jesteś? Przecież nic nie jadłaś jeszcze.- skarciła mnie, zabierając leki.- Idź do salonu. Zrobię ci te śniadanie. – Zbędna kropka, ponieważ tutaj występuje czynność opisująca mowę, o czym była mowa powyżej. Sądzę, że to zabieranie lekarstw teraz już nic nie da – raczej Sue nie jest na tyle głupia, by znowu łykać jakieś tam leki. A Madi jest bardzo spostrzegawcza, naprawdę. To śniadanie, nie te, litości, mowa o jednym.
Ściszyłam telewizor i przełączyłam na TLC. A co na nim leciało? Słodki biznes. Mój ulubiony program. (wyczuwacie sarkazm? ) – Nope.
Ostatnio nie chcący dodałam cukru zamiast soli do pomidorów i.... lepiej nie mówić. Szybciej się tego pozbyłyśmy,(brakuje przecinka) niż to w ogóle zrobiłam. – Inteligentne. Nie zdziwicie się zatem potem, że mój stosunek względem Sue będzie taki a nie inny. Bo sposób, w jaki ją kreujecie, nie jest dobry, ale omówimy to w dalszej części oceny. Przed „niż” nie stawiamy przecinka, zgadza się, ale jeśli jest to porównanie, bez kolejnych orzeczeń. Tutaj mamy natomiast porównanie dwóch czynności, zatem przecinek przed „niż to w ogóle zrobiłam” powinien obowiązkowo być.
Po 10 min przyszła przyjaciółka, która przyniosła mi talerz z kanapkami,(brakuje przecinka) a w drugiej ręce trzymała kawę. – Błagam, jeszcze skrótami. „Po dziesięciu minutach...”. Jaka ta kawa? W filiżance, na dłoni czy w opakowaniu?
-Ja się zbieram do pracy,(brakuje przecinka) papa.- powiedziała,(brakuje przecinka) wzięła kluczyki do samochodu (samochód stary ale działa) i wyszła. – jak samochód może działać? Pierwszy raz się z takim określeniem spotykam, oświećcie mnie.
Dopiero teraz zobaczyłam jakże piękne kanapeczki,(brakuje przecinka) które mi przygotowała. – Przed „które”dajemy przecinek. Tego chyba w podstawówce uczyli, serio.
Popijałam małymi łyczkami wrzątek i rozglądałam się po naszym mieszkaniu. Nie jest jakoś specjalnie wypasione, ale dla nas wystarczy. Jak na dwójkę osób jest serio duże. Są dwa poziomy. – Nieee, noo co Wy. Dwie łazieneczki z ogromnymi wannami posiadającymi jakieś tam funkcje, ogromny salon, elegancka kuchnia, o której większość osób może pomarzyć, to nic. Serio, zaczynam obawiać się o swój system wartości, bo jak dla mnie to to mieszkanko wygląda bogato. Dziwniejsze jest jednakże to, że takie dziewczyny (która jedna nie ma pracy) stać na wynajęcie czegoś takiego, w dodatku mieszkając w centrum Londynu. Tam mieszkania nie są tanie, a to ich znacznie przewyższa standardy normalnego człowieka pracującego w tym mieście. A wątpię, aby Madi zarabiała fortunę. Nie doradzę Wam bardziej pod tym względem, ponieważ sama zapoznawałam się z cenami mieszkań, opłatami, ogólnym wyglądem poszczególnych dzielnic i możliwością zakwaterowania w nich, by mieć pewien obraz tego, czy to, co przedstawiacie mi Wy, jest realne. Niestety, według mnie, nie jest ani trochę. W dodatku prawdopodobnie próbujecie umiejscowić swoje postaci w bogatych dzielnicach, stworzyć z nich takie panny, które szastają pieniędzmi na prawo i lewo, nie przejmując się niczym innym. Dziewczyny są bogaczkami – stwierdzam tak po oglądnięciu kilkunastu przykładowych mieszkań, to ich do tanich nie należy. Widzę zatem, że postępujecie schematycznie jak większość początkujących bloggerek (nie wszystkie oczywiście). Tworzycie postaci nazbyt idealne, obracające się w świecie luksusu, które chcą mieć wszystko i to wszystko wkrótce mają. Nie, to nie jest ciekawe ani fajne. Takich postaci w opowiadaniach jest masa, powielacie utarte już schematy, które niekoniecznie są przyjmowane przez innych entuzjastycznie.
Przed nim jest taki niski stolik np. do kawy,(brakuje przecinka) a naprzeciwko regał z telewizorem. Druga sofa,(brakuje przecinka) na której właśnie siedzę, jest przy jadalni. A z sufitu zwisa długi żyrandol, o który nie raz zaczepiłam głową, jak skakałam na kanapie.. Kuchnia,(brakuje przecinka) która jest moim najlepszym przyjacielem,(brakuje przecinka) jeżeli chodzi o kwestie nie przyrządzania niczego, co można ugotować lub smażyć. Urządzona (to powinno być połączone z poprzednim zdaniem) jest w kolorach ciemnego brązu i bieli. Ogólnie jest bardzo przestronna. Nawet można pomyśleć że jest wprost przeznaczona do robienia różnych rzeczy (ciekawe co teraz sobie zboczuchy pomyśleliście!)
Ostatnio nie chcący dodałam cukru zamiast soli do pomidorów i.... lepiej nie mówić. Szybciej się tego pozbyłyśmy,(brakuje przecinka) niż to w ogóle zrobiłam. – Inteligentne. Nie zdziwicie się zatem potem, że mój stosunek względem Sue będzie taki a nie inny. Bo sposób, w jaki ją kreujecie, nie jest dobry, ale omówimy to w dalszej części oceny. Przed „niż” nie stawiamy przecinka, zgadza się, ale jeśli jest to porównanie, bez kolejnych orzeczeń. Tutaj mamy natomiast porównanie dwóch czynności, zatem przecinek przed „niż to w ogóle zrobiłam” powinien obowiązkowo być.
Po 10 min przyszła przyjaciółka, która przyniosła mi talerz z kanapkami,(brakuje przecinka) a w drugiej ręce trzymała kawę. – Błagam, jeszcze skrótami. „Po dziesięciu minutach...”. Jaka ta kawa? W filiżance, na dłoni czy w opakowaniu?
-Ja się zbieram do pracy,(brakuje przecinka) papa.- powiedziała,(brakuje przecinka) wzięła kluczyki do samochodu (samochód stary ale działa) i wyszła. – jak samochód może działać? Pierwszy raz się z takim określeniem spotykam, oświećcie mnie.
Dopiero teraz zobaczyłam jakże piękne kanapeczki,(brakuje przecinka) które mi przygotowała. – Przed „które”dajemy przecinek. Tego chyba w podstawówce uczyli, serio.
Popijałam małymi łyczkami wrzątek i rozglądałam się po naszym mieszkaniu. Nie jest jakoś specjalnie wypasione, ale dla nas wystarczy. Jak na dwójkę osób jest serio duże. Są dwa poziomy. – Nieee, noo co Wy. Dwie łazieneczki z ogromnymi wannami posiadającymi jakieś tam funkcje, ogromny salon, elegancka kuchnia, o której większość osób może pomarzyć, to nic. Serio, zaczynam obawiać się o swój system wartości, bo jak dla mnie to to mieszkanko wygląda bogato. Dziwniejsze jest jednakże to, że takie dziewczyny (która jedna nie ma pracy) stać na wynajęcie czegoś takiego, w dodatku mieszkając w centrum Londynu. Tam mieszkania nie są tanie, a to ich znacznie przewyższa standardy normalnego człowieka pracującego w tym mieście. A wątpię, aby Madi zarabiała fortunę. Nie doradzę Wam bardziej pod tym względem, ponieważ sama zapoznawałam się z cenami mieszkań, opłatami, ogólnym wyglądem poszczególnych dzielnic i możliwością zakwaterowania w nich, by mieć pewien obraz tego, czy to, co przedstawiacie mi Wy, jest realne. Niestety, według mnie, nie jest ani trochę. W dodatku prawdopodobnie próbujecie umiejscowić swoje postaci w bogatych dzielnicach, stworzyć z nich takie panny, które szastają pieniędzmi na prawo i lewo, nie przejmując się niczym innym. Dziewczyny są bogaczkami – stwierdzam tak po oglądnięciu kilkunastu przykładowych mieszkań, to ich do tanich nie należy. Widzę zatem, że postępujecie schematycznie jak większość początkujących bloggerek (nie wszystkie oczywiście). Tworzycie postaci nazbyt idealne, obracające się w świecie luksusu, które chcą mieć wszystko i to wszystko wkrótce mają. Nie, to nie jest ciekawe ani fajne. Takich postaci w opowiadaniach jest masa, powielacie utarte już schematy, które niekoniecznie są przyjmowane przez innych entuzjastycznie.
Przed nim jest taki niski stolik np. do kawy,(brakuje przecinka) a naprzeciwko regał z telewizorem. Druga sofa,(brakuje przecinka) na której właśnie siedzę, jest przy jadalni. A z sufitu zwisa długi żyrandol, o który nie raz zaczepiłam głową, jak skakałam na kanapie.. Kuchnia,(brakuje przecinka) która jest moim najlepszym przyjacielem,(brakuje przecinka) jeżeli chodzi o kwestie nie przyrządzania niczego, co można ugotować lub smażyć. Urządzona (to powinno być połączone z poprzednim zdaniem) jest w kolorach ciemnego brązu i bieli. Ogólnie jest bardzo przestronna. Nawet można pomyśleć że jest wprost przeznaczona do robienia różnych rzeczy (ciekawe co teraz sobie zboczuchy pomyśleliście!)
Jeśli
chodzi o łazienkę,(brakuje przecinka) to jak dla mnie wydaje się bardziej przyjazna i
częściej w niej siedzę niż w tej na dole.
– jak, przepraszam bardzo,
łazienka może wydawać się przyjazna? Tamta druga kogoś obraża
czy co? Wyzywa tę biedną Sue, chlapie wodą spod prysznica?
Chodziło Wam raczej o to, że jest przytulniejsza, tak? Ale nie
przyjazna, broń Boże.
Za to mój pokój to istne cudo. – No ba, przecież inny być nie może!
Po prawej stronie pokoju stoi ogromna szafa,(brakuje przecinka) w której nigdy nie mogę utrzymać porządku, więc lepiej niech Perfekcyjna Pani Domu tam nie zagląda. – Już mówiłyście, że ma bałagan, już wiemy, że Sue to niechluj.
Naprzeciw łóżka znajduje się komoda,(brakuje przecinka) w której trzymam duperele (czyt. teksty piosenek, moje rysunki potworów itp..). Istne cudo z mojej sypialni po prostu! – znowu to cudo... teraz to już nie wiem, czy ta Sue znowu ironizuje. Dziwne dziewczę.
Po zjedzonym śniadaniu zachciało mi się ciastek. A co zastałam tam w szafce? ICH BRAK! – O NIE! Jak to w ogóle możliwe?
Doszłam do półki z ciastkami i zobaczyłam moje ulubione. Już chciałam je wziąć, ale ktoś mnie uprzedził. (...)
-To moje ciastka!!!-próbowałam zachować spokój,(brakuje przecinka) ale na marne.(brakuje kropki i spacji)- Ja pierwsza je zobaczyłam.(brakuje kropki)
(...)
-Ty nie wiesz,(brakuje przecinka) kim ja jestem ?? -Spytał (mała literką piszemy, bo to czynność opisująca mowę, mówiłam o tym wcześniej).
-Raczej na chłopaka wyglądasz,(brakuje przecinka) ale nie wiem.- wzruszyłam ramionami.(brakuje kropki)
-Dobra,(brakuje przecinka) dam ci autograf i bilet na koncert, ale daj kupić mi te ciastka i po sprawie.
-Chyba śnisz! To są moje ulubione,(brakuje przecinka) a ty przecież nie możesz przytyć, bo musisz być idealny dla swojej dziuni.(brakuje kropki i spacji. Czy wy nie widzicie, jak Wam się tekst zlewa?)- udałam lalusia,(brakuje przecinka) czyli kolesia stojącego przede mną.(brakuje kropki)
-Nie mam dziewczyny dla twojej wiadomości. A co,(brakuje przecinka) chcesz być następna w kolejce?
-Do takiego dupka mogę być pierwsza w kolejce, żeby w łeb zapierdolić mu patelnią.(brakuje kropki, dalej powinno być dużą literą) - wyrwałam ciastka i chodziłam tak,(brakuje przecinka) żeby go nie spotkać,(brakuje przecinka) ale gościu ma tupet.
Ach, to typowe zachowanie w stosunku do chłopaczków z Łan Di. Dziewczyna jest taka waleczna, taka niegrzeczna i obojętna! Rany, no bo jak ten człowiek mógł zabrać jej ciasteczka? Jakże ona mogłaby w ogóle ustawiać się do niego w kolejce, przecież to taki frajer i laluś... tak, tak. A potem nagle hop siup, trÓó love i po sprawie. Jesteście tak schematyczne, że to aż straszne. W dodatku te Wasze postacie zachowują się jak chore umysłowo osoby. A Sue podobno ma już 18 lat, jak na swój wiek mogłaby chociaż udawać, że ma coś w głowie i potrafi zachować się kulturalnie wobec obcych (!) ludzi. No proszę, wychowanie czegoś wymaga, a jeśli nie chcecie tworzyć wiecznie obrażającej się dziewczynki, która musi mieć wszystko, jest piękna, cudowna, bogata i w ogóle CóóÓl, to weźcie troszkę pomyślcie, jak tych Waszych bohaterów odbierają inni. A odbiór nie jest taki jak Wasz, bo Wy to piszecie, macie inny pogląd na to opowiadanie, nie możecie sobie wyobrazić tego jak czytelnik. Zwróćmy też uwagę na realizm owej sytuacji. Czy któraś z Was by się tak zachowała? Czy to naprawdę możliwe, by osiemnastoletnia dziewczyna zachowała się w taki sposób, krzycząc, wyzywając obcą osobę z powodu jakichś ciastek? Naprawdę tak mogłoby się wydarzyć? Nie kupuję tego. W dodatku znowu powielacie schematy, tworząc zadufane w sobie gwiazdeczki. Och, no bo to przecież Harry Styles, on również musi mieć wszystko, każdą sprawę załatwi autografem lub pieniędzmi, no bo to przecież ten sławny chłopak z boysbandu. Nie, błagam Was. Dlaczego... dlaczego tworzycie tak puste postaci? One nie mają mózgu, nie mają w sobie za grosz kultury, uważają się za panów i panie świata, zachowują jak bachory.
-Ok,(brakuje przecinka) będę na pewno.(brakuje kropki) - po zapłaceniu skierowałam się do domu. Już właściwie to biegłam,(brakuje przecinka) bo chodzeniem tego nie można nazwać. (...) Skoro idę robić już zdjęcia,(brakuje przecinka) to chce czuć się wygodnie. Założyłam wybrane rzeczy i pobiegłam do łazienki. Pomalowałam rzęsy, po pudrowałam twarz,(brakuje przecinka) a usta przejechałam kremową szminką. Wróciłam do pokoju i spakowałam do torebki mój ukochany aparat i telefon. Dorzuciłam jakieś duperele i równie szybko wybiegłam z mieszkania, zakluczając je i chowając klucze do torby. Teraz się ucieszyłam,(brakuje przecinka) że mam trampki. Zamówiłam taksówkę, bo zanim bym tam doszła,(brakuje przecinka) to jeszcze by się rozmyślili.
30 min później zawitałam do wielkiego biurowca. Sekretarka skierowała mnie do tego całego dyrektora. Weszliśmy do jego gabinetu i trochę się zapoznaliśmy. Nie był wcale taki stary. Miał zaledwie 35 lat.
Po prawej stronie pokoju stoi ogromna szafa,(brakuje przecinka) w której nigdy nie mogę utrzymać porządku, więc lepiej niech Perfekcyjna Pani Domu tam nie zagląda. – Już mówiłyście, że ma bałagan, już wiemy, że Sue to niechluj.
Naprzeciw łóżka znajduje się komoda,(brakuje przecinka) w której trzymam duperele (czyt. teksty piosenek, moje rysunki potworów itp..). Istne cudo z mojej sypialni po prostu! – znowu to cudo... teraz to już nie wiem, czy ta Sue znowu ironizuje. Dziwne dziewczę.
Po zjedzonym śniadaniu zachciało mi się ciastek. A co zastałam tam w szafce? ICH BRAK! – O NIE! Jak to w ogóle możliwe?
Doszłam do półki z ciastkami i zobaczyłam moje ulubione. Już chciałam je wziąć, ale ktoś mnie uprzedził. (...)
-To moje ciastka!!!-próbowałam zachować spokój,(brakuje przecinka) ale na marne.(brakuje kropki i spacji)- Ja pierwsza je zobaczyłam.(brakuje kropki)
(...)
-Ty nie wiesz,(brakuje przecinka) kim ja jestem ?? -Spytał (mała literką piszemy, bo to czynność opisująca mowę, mówiłam o tym wcześniej).
-Raczej na chłopaka wyglądasz,(brakuje przecinka) ale nie wiem.- wzruszyłam ramionami.(brakuje kropki)
-Dobra,(brakuje przecinka) dam ci autograf i bilet na koncert, ale daj kupić mi te ciastka i po sprawie.
-Chyba śnisz! To są moje ulubione,(brakuje przecinka) a ty przecież nie możesz przytyć, bo musisz być idealny dla swojej dziuni.(brakuje kropki i spacji. Czy wy nie widzicie, jak Wam się tekst zlewa?)- udałam lalusia,(brakuje przecinka) czyli kolesia stojącego przede mną.(brakuje kropki)
-Nie mam dziewczyny dla twojej wiadomości. A co,(brakuje przecinka) chcesz być następna w kolejce?
-Do takiego dupka mogę być pierwsza w kolejce, żeby w łeb zapierdolić mu patelnią.(brakuje kropki, dalej powinno być dużą literą) - wyrwałam ciastka i chodziłam tak,(brakuje przecinka) żeby go nie spotkać,(brakuje przecinka) ale gościu ma tupet.
Ach, to typowe zachowanie w stosunku do chłopaczków z Łan Di. Dziewczyna jest taka waleczna, taka niegrzeczna i obojętna! Rany, no bo jak ten człowiek mógł zabrać jej ciasteczka? Jakże ona mogłaby w ogóle ustawiać się do niego w kolejce, przecież to taki frajer i laluś... tak, tak. A potem nagle hop siup, trÓó love i po sprawie. Jesteście tak schematyczne, że to aż straszne. W dodatku te Wasze postacie zachowują się jak chore umysłowo osoby. A Sue podobno ma już 18 lat, jak na swój wiek mogłaby chociaż udawać, że ma coś w głowie i potrafi zachować się kulturalnie wobec obcych (!) ludzi. No proszę, wychowanie czegoś wymaga, a jeśli nie chcecie tworzyć wiecznie obrażającej się dziewczynki, która musi mieć wszystko, jest piękna, cudowna, bogata i w ogóle CóóÓl, to weźcie troszkę pomyślcie, jak tych Waszych bohaterów odbierają inni. A odbiór nie jest taki jak Wasz, bo Wy to piszecie, macie inny pogląd na to opowiadanie, nie możecie sobie wyobrazić tego jak czytelnik. Zwróćmy też uwagę na realizm owej sytuacji. Czy któraś z Was by się tak zachowała? Czy to naprawdę możliwe, by osiemnastoletnia dziewczyna zachowała się w taki sposób, krzycząc, wyzywając obcą osobę z powodu jakichś ciastek? Naprawdę tak mogłoby się wydarzyć? Nie kupuję tego. W dodatku znowu powielacie schematy, tworząc zadufane w sobie gwiazdeczki. Och, no bo to przecież Harry Styles, on również musi mieć wszystko, każdą sprawę załatwi autografem lub pieniędzmi, no bo to przecież ten sławny chłopak z boysbandu. Nie, błagam Was. Dlaczego... dlaczego tworzycie tak puste postaci? One nie mają mózgu, nie mają w sobie za grosz kultury, uważają się za panów i panie świata, zachowują jak bachory.
-Ok,(brakuje przecinka) będę na pewno.(brakuje kropki) - po zapłaceniu skierowałam się do domu. Już właściwie to biegłam,(brakuje przecinka) bo chodzeniem tego nie można nazwać. (...) Skoro idę robić już zdjęcia,(brakuje przecinka) to chce czuć się wygodnie. Założyłam wybrane rzeczy i pobiegłam do łazienki. Pomalowałam rzęsy, po pudrowałam twarz,(brakuje przecinka) a usta przejechałam kremową szminką. Wróciłam do pokoju i spakowałam do torebki mój ukochany aparat i telefon. Dorzuciłam jakieś duperele i równie szybko wybiegłam z mieszkania, zakluczając je i chowając klucze do torby. Teraz się ucieszyłam,(brakuje przecinka) że mam trampki. Zamówiłam taksówkę, bo zanim bym tam doszła,(brakuje przecinka) to jeszcze by się rozmyślili.
30 min później zawitałam do wielkiego biurowca. Sekretarka skierowała mnie do tego całego dyrektora. Weszliśmy do jego gabinetu i trochę się zapoznaliśmy. Nie był wcale taki stary. Miał zaledwie 35 lat.
Rozdział 2
-No więc tak. Sue,(brakuje przecinka) to jest zespół One Direction. Niall, Zayn, Liam, Louis, Harry.(brakuje kropki)- wskazałam na każdego po kolei.(brakuje kropki)- chłopaki,(brakuje przecinka) to jest Sue Black. Wasz fotograf. Idźcie do garderoby i przebierzcie się w te stroje,(brakuje przecinka) które tam już leżą. Każdy jest podpisany i do Was dopasowany. Za chwilkę do was przyjdę,(brakuje przecinka) tylko omówię kilka spraw z Sue.
-Co tak się patrzyłaś na Harrego?- zapytałam,(brakuje przecinka) kiedy już odeszli.(brakuje kropki)
-Nic,(brakuje przecinka) on to ten bałwan,(brakuje przecinka) na którego wpadłam w sklepie, co mi chciał zabrać ciastka. Mam nadzieję,(brakuje przecinka) że ostatni raz już go widzę.
(...)
-No też się ciesze- odpowiedział Harry, który znalazł się tutaj nie wiem skąd.
-Co tu do cholery się dzieje ?! - Zapytałam półkrzykiem.(brakuje kropki)
-Ten dupek zwalił wazon.
-Tak zwal wszystko na mnie.
Jak dzieci- pomyślałam.
-Bo to twoja wina. Ty się panoszysz wszędzie,(brakuje przecinka) a twoja gruba dupa obija się o wszystko i tak o to tym sposobem rozjebałeś wazon.- podsumowała Sue z miną prawnika.
-Weźcie ją ludzie,(brakuje przecinka) bo zaraz jej coś zrobię tym szkłem.- Harry się wkurzył..
-Dobra,(brakuje przecinka) koniec! -wtrąciłam.
I pomyśleć, że to wszystko przez głupie ciastka. Ach, te wyzwiska. Świadczą jedynie o niedojrzałości dziewczyny.
-Dobra,(brakuje przecinka) Harry,(brakuje przecinka) przytul się do tego kaktusa.(brakuje kropki)
-Chyba cię pojebało!
-Mi?? Ależ skąd,(brakuje przecinka) a teraz się przytul i nie marudź. To ja tu rozkazuje a nie ty- powiedziała,(brakuje przecinka) myśląc,(brakuje przecinka) że nikt nie usłyszy. Ale ja doskonale usłyszałam i tylko zaśmiałam się w duchu z niej.
Harry przytulił się do kaktusa. Jego mina powalająca turlam się że śmiechu razem ze wszystkimi zebranymi wokół nas. – Martwię się o Sue. Ta dziewczyna ma wyraźne problemy psychiczne. I pomyśleć, że według niej to jest zabawne... A podobno miały być profesjonalne, toż ta ich firma tak się rzekomo prezentuje. A one w ogóle tego profesjonalizmu nie pokazują. Harry zresztą powinien się nie zgodzić. Jak widać, kolejny geniusz. Aż nie wiem jak to komentować. Te sytuacje są idiotyczne.
-Przeżyjesz- odpowiedziała ona to zawsze umie pocieszyć – Pasowałoby po "odpowiedziała" zacząć nowe zdanie. I znowu zjadacie kropki na końcu zdania. To bardzo niechlujnie wygląda.
-Mniejsza z tym,(brakuje przecinka) dzień gorszy być nie może,(brakuje przecinka) skoro spotkałam 3 raz Styles'a,(brakuje przecinka) niech zobaczę go dzisiaj jeszcze raz,(brakuje przecinka) a straci swoje loczki!
-mniej gadaj,(brakuje przecinka) tylko chodź.(brakuje kropki) – pociągnęłam ja w stronę przystanku w połowie drogi zatrzymał się czarny samochód (?).
-No więc tak. Sue,(brakuje przecinka) to jest zespół One Direction. Niall, Zayn, Liam, Louis, Harry.(brakuje kropki)- wskazałam na każdego po kolei.(brakuje kropki)- chłopaki,(brakuje przecinka) to jest Sue Black. Wasz fotograf. Idźcie do garderoby i przebierzcie się w te stroje,(brakuje przecinka) które tam już leżą. Każdy jest podpisany i do Was dopasowany. Za chwilkę do was przyjdę,(brakuje przecinka) tylko omówię kilka spraw z Sue.
-Co tak się patrzyłaś na Harrego?- zapytałam,(brakuje przecinka) kiedy już odeszli.(brakuje kropki)
-Nic,(brakuje przecinka) on to ten bałwan,(brakuje przecinka) na którego wpadłam w sklepie, co mi chciał zabrać ciastka. Mam nadzieję,(brakuje przecinka) że ostatni raz już go widzę.
(...)
-No też się ciesze- odpowiedział Harry, który znalazł się tutaj nie wiem skąd.
-Co tu do cholery się dzieje ?! - Zapytałam półkrzykiem.(brakuje kropki)
-Ten dupek zwalił wazon.
-Tak zwal wszystko na mnie.
Jak dzieci- pomyślałam.
-Bo to twoja wina. Ty się panoszysz wszędzie,(brakuje przecinka) a twoja gruba dupa obija się o wszystko i tak o to tym sposobem rozjebałeś wazon.- podsumowała Sue z miną prawnika.
-Weźcie ją ludzie,(brakuje przecinka) bo zaraz jej coś zrobię tym szkłem.- Harry się wkurzył..
-Dobra,(brakuje przecinka) koniec! -wtrąciłam.
I pomyśleć, że to wszystko przez głupie ciastka. Ach, te wyzwiska. Świadczą jedynie o niedojrzałości dziewczyny.
-Dobra,(brakuje przecinka) Harry,(brakuje przecinka) przytul się do tego kaktusa.(brakuje kropki)
-Chyba cię pojebało!
-Mi?? Ależ skąd,(brakuje przecinka) a teraz się przytul i nie marudź. To ja tu rozkazuje a nie ty- powiedziała,(brakuje przecinka) myśląc,(brakuje przecinka) że nikt nie usłyszy. Ale ja doskonale usłyszałam i tylko zaśmiałam się w duchu z niej.
Harry przytulił się do kaktusa. Jego mina powalająca turlam się że śmiechu razem ze wszystkimi zebranymi wokół nas. – Martwię się o Sue. Ta dziewczyna ma wyraźne problemy psychiczne. I pomyśleć, że według niej to jest zabawne... A podobno miały być profesjonalne, toż ta ich firma tak się rzekomo prezentuje. A one w ogóle tego profesjonalizmu nie pokazują. Harry zresztą powinien się nie zgodzić. Jak widać, kolejny geniusz. Aż nie wiem jak to komentować. Te sytuacje są idiotyczne.
-Przeżyjesz- odpowiedziała ona to zawsze umie pocieszyć – Pasowałoby po "odpowiedziała" zacząć nowe zdanie. I znowu zjadacie kropki na końcu zdania. To bardzo niechlujnie wygląda.
-Mniejsza z tym,(brakuje przecinka) dzień gorszy być nie może,(brakuje przecinka) skoro spotkałam 3 raz Styles'a,(brakuje przecinka) niech zobaczę go dzisiaj jeszcze raz,(brakuje przecinka) a straci swoje loczki!
-mniej gadaj,(brakuje przecinka) tylko chodź.(brakuje kropki) – pociągnęłam ja w stronę przystanku w połowie drogi zatrzymał się czarny samochód (?).
Rozdział 3
Jak tylko zza szyby wychyliła się burza loków, miałam ochotę rozwalić ten samochód o latarnie. – Inteligentne i zabawne. Ach, ta ironiczna Sue.
-Słyszałam to! Nie przychodź jutro lepiej na sesje, bo nie przeżyjesz tego dnia.
-Taa,(brakuje przecinka) już się boje.(brakuje kropki)
-Zakład?- wyciągnęłam rękę do niego.(brakuje kropki)- chyba już widziałeś,(brakuje przecinka) co ci dzisiaj zrobiłam? Zapytaj Madi,(brakuje przecinka) do czego jestem zdolna.(brakuje kropki, gdyż uśmiechnęłam się nie odnosi się do czynności opisującej mowę)- uśmiechnęłam się na samą myśl tego co kiedyś robiłam... – Sue zachowuje się jak psychopatka.
-To jak tak bardzo chcesz, to wsiadaj. Ja nie będę truła sobie organizmu,(brakuje przecinka) przebywając w tak małej przestrzeni z tym kimś- oburzyłam się. – o ranyśku, i pomyśleć, że poszło o głupią paczkę ciastek. A to ciekawe. Ta Sue to jakaś rozchwiana emocjonalnie jest. Ona nie potrafi się zachować jak normalna dorosła dziewczyna – o nie. Ona musi pokazać, że to ona jest najważniejsza, jej zdanie się tylko liczy i panienka nie zamierza przebywać z aroganckim i niemiłym Harrym, chociaż sama lepsza nie jest. Brakuje mi słów, by opisać głupotę tej dziewczyny. Jedno jest jednak pewne – jej nie da się lubić. Każde jej zachowanie odpycha i jest niebywale irytujące.
Przypomnę Wam coś, dziewczyny, dobrze? Zamówiłam taksówkę, bo zanim bym tam doszła to jeszcze by się rozmyślili. 30 min później zawitałam do wielkiego biurowca. A teraz proszę zerknąć na fragment mówiący o powrocie w ciemnym lesie, przystanku oddalonym jakieś 500 metrów i jeszcze raz na ten o biurowcu. Widzicie? No mam nadzieję. Chyba że to ja czegoś tutaj nie rozumiem, ale... toż to centrum Londynu, tam jest komunikacja, nie? A dziewczyny lecą gdzieś w ciemnościach przez jakiś las czy gdzie to to w końcu jest. Ponadto przejście 250 metrów nie zajmuje 40 minut, serio.
-Co ty odpierdalasz? Jakoś nie robi to na mnie wrażenia- wzruszyłam ramionami. W pewniej chwili samochód zatrzymał się a z niego wysiadł Harry i podszedł do mnie, chcą siłą zaciągnąć mnie do auta.
-PUSZCZAJ MNIEE!!!! RATUNKU GWAŁCĄ MNIE!!! TO JEST POGWAŁCENIE PRYWATNOŚCI STYLES!- wysyczałam przez zęby. Chyba po kolejnej próbie wciągnięcia mnie do środka, wymęczył go bo puscil moje ręce. W zamian za to przerzucił mnie przez ramie. O niee... nie pozwolę tak łatwo.-HEEELP!!!! HEELP!!!- waliłam go pięściami z całej siły aż nie wytrzymałam i go ugryzłam w zagłębienie pomiędzy szyją.
-Kurwa! Czy ty mądra jesteś?
-Ja sądzę że tak, Madi sądzi że tak ale mój psycholog twierdzi że nie- odpowiedziałam a ten wrzucił mnie do samochodu wrzucił i wylądowałam na kolanach Lou no to fajnie
-wiem że na mnie lecisz ale żeby tak
-Pieprz się
-Tylko z tobą- już nie wytrzymałam i dałam mu z liścia
-Harry ona mnie uderzyła - poskarżył się boże co za dziecko
Jak tylko zza szyby wychyliła się burza loków, miałam ochotę rozwalić ten samochód o latarnie. – Inteligentne i zabawne. Ach, ta ironiczna Sue.
-Słyszałam to! Nie przychodź jutro lepiej na sesje, bo nie przeżyjesz tego dnia.
-Taa,(brakuje przecinka) już się boje.(brakuje kropki)
-Zakład?- wyciągnęłam rękę do niego.(brakuje kropki)- chyba już widziałeś,(brakuje przecinka) co ci dzisiaj zrobiłam? Zapytaj Madi,(brakuje przecinka) do czego jestem zdolna.(brakuje kropki, gdyż uśmiechnęłam się nie odnosi się do czynności opisującej mowę)- uśmiechnęłam się na samą myśl tego co kiedyś robiłam... – Sue zachowuje się jak psychopatka.
-To jak tak bardzo chcesz, to wsiadaj. Ja nie będę truła sobie organizmu,(brakuje przecinka) przebywając w tak małej przestrzeni z tym kimś- oburzyłam się. – o ranyśku, i pomyśleć, że poszło o głupią paczkę ciastek. A to ciekawe. Ta Sue to jakaś rozchwiana emocjonalnie jest. Ona nie potrafi się zachować jak normalna dorosła dziewczyna – o nie. Ona musi pokazać, że to ona jest najważniejsza, jej zdanie się tylko liczy i panienka nie zamierza przebywać z aroganckim i niemiłym Harrym, chociaż sama lepsza nie jest. Brakuje mi słów, by opisać głupotę tej dziewczyny. Jedno jest jednak pewne – jej nie da się lubić. Każde jej zachowanie odpycha i jest niebywale irytujące.
Przypomnę Wam coś, dziewczyny, dobrze? Zamówiłam taksówkę, bo zanim bym tam doszła to jeszcze by się rozmyślili. 30 min później zawitałam do wielkiego biurowca. A teraz proszę zerknąć na fragment mówiący o powrocie w ciemnym lesie, przystanku oddalonym jakieś 500 metrów i jeszcze raz na ten o biurowcu. Widzicie? No mam nadzieję. Chyba że to ja czegoś tutaj nie rozumiem, ale... toż to centrum Londynu, tam jest komunikacja, nie? A dziewczyny lecą gdzieś w ciemnościach przez jakiś las czy gdzie to to w końcu jest. Ponadto przejście 250 metrów nie zajmuje 40 minut, serio.
-Co ty odpierdalasz? Jakoś nie robi to na mnie wrażenia- wzruszyłam ramionami. W pewniej chwili samochód zatrzymał się a z niego wysiadł Harry i podszedł do mnie, chcą siłą zaciągnąć mnie do auta.
-PUSZCZAJ MNIEE!!!! RATUNKU GWAŁCĄ MNIE!!! TO JEST POGWAŁCENIE PRYWATNOŚCI STYLES!- wysyczałam przez zęby. Chyba po kolejnej próbie wciągnięcia mnie do środka, wymęczył go bo puscil moje ręce. W zamian za to przerzucił mnie przez ramie. O niee... nie pozwolę tak łatwo.-HEEELP!!!! HEELP!!!- waliłam go pięściami z całej siły aż nie wytrzymałam i go ugryzłam w zagłębienie pomiędzy szyją.
-Kurwa! Czy ty mądra jesteś?
-Ja sądzę że tak, Madi sądzi że tak ale mój psycholog twierdzi że nie- odpowiedziałam a ten wrzucił mnie do samochodu wrzucił i wylądowałam na kolanach Lou no to fajnie
-wiem że na mnie lecisz ale żeby tak
-Pieprz się
-Tylko z tobą- już nie wytrzymałam i dałam mu z liścia
-Harry ona mnie uderzyła - poskarżył się boże co za dziecko
Tak,
ja podzielam zdanie psychologa. Tak, Sue w końcu jest taka dorosła,
ona w ogóle nie zachowuje się jak dziecko. Tak, to wszystko jest
takie realne, takie logiczne. No tak.
Tylko
niech nie będzie taka miła i nie zaprasza ich do środka
-Hej,(brakuje przecinka) a może wejdziecie do środka?- rozjebie ją zaraz. Jeszcze oni mi potrzebni.
-Hej,(brakuje przecinka) a może wejdziecie do środka?- rozjebie ją zaraz. Jeszcze oni mi potrzebni.
-Chętnie-
odpowiedział Harry.(brakuje kropki)
-Już gorzej być nie może- powiedziałam,(brakuje przecinka) a w tej chwili jeszcze strzelił piorun – Sue zachowuje się, za przeproszeniem, jak gówniara. Sprawdziło się to, czego się obawiałam – próbujecie stworzyć postać, która wszystko wie najlepiej, jest najlepsza, najmądrzejsza, najładniejsza, każdy powinien jej usługiwać, bo jak nie, to biedna Sue tupnie nóżką i strzeli foszka. Dziecinada. A to jej słownictwo... ach, tego może lepiej nie komentować. Ale przecież każdy wie, że jak przeklinasz, to jesteś taki dorosły! A ona przecież jest już taka dojrzała, a tylko Lou zachowuje się jak nastolatek bez rozumu! Ta dziewczyna jest naprawdę irytująca. Nie, ona nie jest zabawna. Ona staje się powoli żałosna. Możliwe, że mamy zupełnie odmienne poglądy na takie rzeczy, zachowania, sytuacje, ale mnie po prostu ta dziewucha denerwuje. Ja jej po prostu nie potrafię polubić. Jej sposób bycia, wysławianie się, zachowywanie się jak rozkapryszony bachor sprowadza mnie jedynie do stwierdzenia, iż ta młoda dama jest po prostu tępa. Nie sądzę, by się to zmieniło, skoro teraz takie cyrki wyprawia.
-Już gorzej być nie może- powiedziałam,(brakuje przecinka) a w tej chwili jeszcze strzelił piorun – Sue zachowuje się, za przeproszeniem, jak gówniara. Sprawdziło się to, czego się obawiałam – próbujecie stworzyć postać, która wszystko wie najlepiej, jest najlepsza, najmądrzejsza, najładniejsza, każdy powinien jej usługiwać, bo jak nie, to biedna Sue tupnie nóżką i strzeli foszka. Dziecinada. A to jej słownictwo... ach, tego może lepiej nie komentować. Ale przecież każdy wie, że jak przeklinasz, to jesteś taki dorosły! A ona przecież jest już taka dojrzała, a tylko Lou zachowuje się jak nastolatek bez rozumu! Ta dziewczyna jest naprawdę irytująca. Nie, ona nie jest zabawna. Ona staje się powoli żałosna. Możliwe, że mamy zupełnie odmienne poglądy na takie rzeczy, zachowania, sytuacje, ale mnie po prostu ta dziewucha denerwuje. Ja jej po prostu nie potrafię polubić. Jej sposób bycia, wysławianie się, zachowywanie się jak rozkapryszony bachor sprowadza mnie jedynie do stwierdzenia, iż ta młoda dama jest po prostu tępa. Nie sądzę, by się to zmieniło, skoro teraz takie cyrki wyprawia.
-Rozgośćcie
się,(brakuje przecinka) a my pójdziemy się przebrać.(brakuje kropki)
-Możecie
się tutaj przebrać - odpowiedział mój ulubieniec *czujecie
sarkazm* już nie wytrzymałam,(brakuje przecinka) poszłam do kuchni po tasak (what?).
– Nie, nie czujemy sarkazmu, przecież Sue jest ciągle taka
milutka, ech...
-Madi,
ile się siedzi za zabicie kogoś?
-Abo ja wiem... z 25 lat
-Przeżyje - odparłam i zaczęłam gonić go po całym mieszkaniu,(brakuje przecinka) aż w końcu zamknął się w łazience. Poszłam do salonu,(brakuje przecinka) gdzie siedziała cała reszta razem z Madi, która już była przebrana. – Taa, szkoda, że go jeszcze z siekierą nie zaczęła gonić. Ona nie jest normalna ani zabawna. To raczej podchodzi już pod chorobę psychiczną...
-Abo ja wiem... z 25 lat
-Przeżyje - odparłam i zaczęłam gonić go po całym mieszkaniu,(brakuje przecinka) aż w końcu zamknął się w łazience. Poszłam do salonu,(brakuje przecinka) gdzie siedziała cała reszta razem z Madi, która już była przebrana. – Taa, szkoda, że go jeszcze z siekierą nie zaczęła gonić. Ona nie jest normalna ani zabawna. To raczej podchodzi już pod chorobę psychiczną...
Zeszłam na dół,(brakuje przecinka) gdzie reszta oglądała jakiś film,(brakuje przecinka) a loczek wpierdzielał moje ciastka, o które dzisiaj się kłóciliśmy! Teraz to przesadził. Trzepnęłam go porządnie po głowie i odebrałam mu ciastka. – Coś bardzo się zadomowili u tych obcych (!) osób. Loczek zresztą powinien być napisany dużą literą, bo to ksywka jest. Jakoś nie wyobrażam sobie kosmyka włosów siedzącego na kanapie i „wpierdzielającego jej ciastka”.
Oglądaliśmy jakieś denne filmy do 1,(brakuje przecinka) a raczej ja oglądałam, bo reszta spała. Poszłam poszukać markera w szafce przedpokoju. Znalazłam. Wróciłam do salonu i na czole Harrego napisałam wielkimi literami KOCHAM JEDNOROŻCE i na policzku IDIOTA.(brakuje kropki) Rano będzie miał miła niespodziankę.. – tak, to naprawdę bardzo dojrzałe i zabawne.
Dopiero teraz zauważyłam,(brakuje przecinka) że Madi śpi wtulona w ramie Nialla. Ładnie razem wyglądali. Ja Wam mówię. Z nich będzie para. – Nie musisz nam mówić. My to wiemy.
Oglądaliśmy jakieś denne filmy do 1,(brakuje przecinka) a raczej ja oglądałam, bo reszta spała. Poszłam poszukać markera w szafce przedpokoju. Znalazłam. Wróciłam do salonu i na czole Harrego napisałam wielkimi literami KOCHAM JEDNOROŻCE i na policzku IDIOTA.(brakuje kropki) Rano będzie miał miła niespodziankę.. – tak, to naprawdę bardzo dojrzałe i zabawne.
Dopiero teraz zauważyłam,(brakuje przecinka) że Madi śpi wtulona w ramie Nialla. Ładnie razem wyglądali. Ja Wam mówię. Z nich będzie para. – Nie musisz nam mówić. My to wiemy.
Rozdział 4
Rano obudziły mnie krzyki Harrego. Podniosłam się i otworzyłam oczy. Sue biegała,(brakuje przecinka) a za nią wściekły Harry. Którymiał napisane na czole Kocham jednorożce. Czyli normalka. Mam dość,(brakuje przecinka) zaraz sąsiedzi przyjdą i będzie przejebane. Wstałam i dopiero teraz skapnęłam się, że spałam wtulona w Nialla. Poszłam do kuchni po patelnie. Ta,(brakuje przecinka) jestem genialna, ale nie lubię,(brakuje przecinka) jak ktoś mnie budzi. Schowałam się za drzwiami. Przebiegła Sue i biegł Harry. I bum,(brakuje przecinka) dostał prosto w głowę. Uderzenie za 10 punktów.
-Za co to?!
-Za obudzenie mnie-odpowiedziałam.(brakuje kropki)
-Harry,(brakuje przecinka) co ci się stało,(brakuje przecinka) że masz guza na głowie?- zapytał Zayn,(brakuje przecinka) który dopiero wstał. A reszta w śmiech razem ze mną. – też się uśmiałam, ale z głupoty Madi. Widzę, że naśladuje swą mądrą przyjaciółeczkę. Obie siebie warte. No proszę, i sławny boysband u nich nocuje, to takie niespotykane. I ten genialny plan uderzenia Harry'ego... tak, to naprawdę interesujące, realistyczne i zabawne. Śmiechu warte. I powiedzcie mi, jak to opowiadanie trzeba traktować? Jak prowokację? Bo na chwilę obecną tak właśnie wygląda.
Sue, zabije cie! – zabiję cię. Dziewczyny, to są podstawy, zlitujcie się.
Przez wszystkie krzyki nikt już oczywiście nie spał i tylko czekali, aż ktoś zrobi śniadanie. – a kto, przepraszam bardzo, miał się do tego palić? Chłopcy są ich gośćmi (tak, powiedzmy, że można to tak nazwać), więc dlaczego mieliby robić śniadanie? Byłoby to dziwne, zwłaszcza że dziewczyn nie znają. Tak naprawdę to są w domu obcych ludzi. Nie boją się? Może to jakieś oszustki tylko czyhające na takie naiwne gwiazdeczki? A Sue, z tego co widzę, jest zdolna do wszystkiego (to żaden komplement!), więc nie zdziwiłabym się, gdyby wpadła na kolejny genialny plan. Madi zresztą staje się podobna do niej. Naprawdę nie wiem, co widzicie w takich postaciach. Oni są płytcy, puści, zapatrzeni w siebie... czy to naprawdę może się komuś podobać? Jak? Tak naprawdę każdy Wasz bohater jest taki sam – tutaj nie ma żadnych indywidualności, nie ma żadnych charakterystycznych cech dla każdej osoby. Oni wszyscy uważają się za fajnych, bo sobie poprzeklinają, wywiną komuś śmieszny figielek i zrobią z siebie bandę kretynów. Nie, to naprawdę nie jest coś, czego ja szukam w opowiadaniach. I być może teraz spoglądam na to zbyt subiektywnie, ale już nie mam pojęcia, jak patrzeć na tę historię. Jest pozbawiona logiki, nieprzemyślana, nużąca. Ma być śmiesznie, ale nie jest. Tutaj nic nie ma swojego miejsca, nie ma tutaj interesującej akcji, nie ma jakiejś konkretnej fabuły. Rozdziały są pełne błędów, które utrudniają odbiór. Odzywki bohaterów irytują, ich głupota przeraża, a dziwaczne i nierealne sytuacje sprawiają, że człowiek ma ochotę wyjść z siebie. No bo jak, jak takie coś ma być odbierane? Jak takie coś zrozumieć? Po prostu się nie da. I wy, dziewczyny, pogubiłyście się w tym wszystkim. Piszecie typowym stylem autorek fanfików o 1D (nie wszystkie oczywiście taki styl mają, proszę źle nie zrozumieć). Nie macie przemyślanej fabuły, piszecie na szybko, nie sprawdzacie błędów, nie myślicie nad wydarzeniami, nad zachowaniem bohaterów – postawcie się czasami w ich sytuacji i odpowiedzcie sobie na pytanie: Czy Wy też byście tak zrobiły? Wiele zdarzeń tutaj po prostu nie ma sensu, a Wy tego nie dostrzegacie.
Od razu zdziwiłam się na jej strój, bo jest marzec,(brakuje przecinka) a ona się ubrała w krótkie spodenki. – że co zrobiła?
-Wszyscy gotowi? -zapytałam,(brakuje przecinka) na co wszyscy kiwnęli głowami. Poszliśmy do ich samochodu,(brakuje przecinka) bo i tak jechaliśmy w tą samą stronę. Tym razem prowadził Liam. A ja siedziałam z tylu na kolanach Niall'a,(brakuje przecinka) a Su,(brakuje przecinka) jak na jej nieszczęście,(brakuje przecinka, gdyż ten fragment traktujemy jak wtrącenie) musiała usiąść na kolanach Harrego. – No bo to byłoby dziwne, gdyby usiadła u kogoś innego. Czemu akurat u niego? Już wiem! W końcu się tak nienawidzą, trzeba jeszcze bardziej dolać oliwy do ognia. Takie to przewidywalne, dziewczyny... Czemu zmieniacie imię bohaterce?
-Spotkamy się górze - zdążyłam tyle krzyknąć – Z tego pośpiechu Madi „na” zjadło.
-Ja z nim zwariuje,(brakuje przecinka) ja ci to mówię.(brakuje kropki)
-Dobra koniec tej zabawy ubierajcie się i do roboty a ty Harry się pośpiesz bo trzeba zamaskować ślady bo.markerze i guza – błagam Was, sprawdzajcie te rozdziały przed publikacją. Tylu literówek i zjadania przecinków nigdzie nie widziałam, a na pewno nie w takich ilościach jak u Was. W ogóle nie dbacie o tekst, dodajecie byle co, nawet nie zerkając, czy nie ma tam jakichś nielogiczności – a jak widać wcześniej; bywają.
I jeszcze jedno: zwykle na końcu zdania DAJEMY KROPKĘ. Nie sądziłam, że to może sprawiać aż takie problemy.
-Przepraszam,(brakuje przecinka) panno Black,(brakuje przecinka) czy mogę na chwilke?- zapytałam.
-Tak,(brakuje przecinka) już ide. Przepraszam,(brakuje przecinka) Stefano,(brakuje przecinka) na chwilke.(brakuje kropki)- uśmiechnęła się i do mnie podeszła.- Słucham.
-Jaka sesja teraz będzie? Ta z farbami? – Chryste, co Wy macie z tymi przecinkami? Tak ich nie lubicie czy naprawdę nie wiecie, gdzie pasowałoby je wstawić? Nie mówię tego złośliwe, ale raczej podstawy powinien znać każdy, gdyż takich rzeczy w podstawówce uczą. I nie wiem, czy u Was wynika to przez niewiedzę, czy przez zwykłe niedbalstwo.
Sue jakoś się temu nie sprzeciwiała cud! Normalnie cud! Na szczęście mogliśmy już usiąść na swoich miejscach co jeszcze bardziej ucieszyło Harrego, bo jak on to powiedział „Sue ma kościstą dupe”. Z tego co się dowiedziałam to chłopcy nie mieszkają tak daleko od nas. Zaledwie 20 min drogi. Zaproponowali że jutro też mogą nas podwieźć bo mają po drodze na co ja szybko odpowiedziałam że chętnie bo swoim autem na razie nie mogę operować. – Autem się nie operuje. Dziwne byłoby to, gdyby mieszkali daleko, co nie? Jeszcze super byłoby, gdyby mieli ogromny dom z odpowiednią ilością pokoi (czyt. +2 wolne, dla dziewczyn oczywiście).
-Lou- zagadałam,(brakuje przecinka) na co tylko mruknął.- Chcesz się założyć?
-To znaczy?
-Że oni będą razem.(brakuje kropki)- kiwnęłam na dwójkę głową.
-Nie będą,(brakuje przecinka) ale ok. O co?
-Jeśli ja wygram,(brakuje przecinka) dostanę całe pudło ciastek,(brakuje przecinka) jeśli ty wygrasz,(brakuje przecinka) dostaniesz 5 kg marchewek.
-Zgoda.(brakuje kropki)- zacisnęliśmy dłonie.(brakuje kropki)- Niall,(brakuje przecinka) przecinaj.
I tak wygram tą (tę, nie tą) paczkę, więc nie musze się martwić. Wróciłyśmy do domu za 10 minut i po pożegnaniu się, gdzie oczywiście Sue musiała marudzić,(brakuje przecinka) że Harry za bardzo rzucał tym samochodem, poszłyśmy do domu i pierwsze co zrobiłam,(brakuje przecinka) to wzięłam kąpiel – Wróciły po dziesięciu minutach, jak już.
Rozdział 5
- no nie moglam odmówić,(brakuje przecinka) a że jeszcze będzie Niall,(brakuje przecinka) to z większą chęcią jade. Także się szykuj.(brakuje kropki, potem z dużej)- jak gdyby nigdy nic wyszła z pokoju. Ona myśli,(brakuje przecinka) że wstane? Zabawna jest,(brakuje przecinka) a po za tym nie mam zamiaru z nimi jechać. Poszłam dalej spać. Co mnie obudziło? Ktoś a czyt. Harry Styles wylał na mnie kubeł zimnej wody. Jestem cała mokra, kołdre mam mokrą.
-Do kurwy nędzy co ty wyprawiasz człowieku! (wow, milutka)
(...)
-Tchórz!- krzyknęłam za nim. Spojrzałam na zegarek. 8:30!? Co oni tu tak wcześnie robią? Ubrałam się w strój kąpielowy,(brakuje przecinka) a na to założyłam przewiewną bluzke i krótkie spodenki. Zeszłam na dół,(brakuje przecinka) gdzie był Harry z Niall'em. – Oni w marcu na tę wodę pojechali, ta? Ciekawe. Owszem, można sobie po plaży pochodzić, ale bez przesady, by się w strój kąpielowy przebierać. Zerknęłam na temperaturę z ostatnich lat i nie jest ona odpowiednia na takie typu rozrywki, serio. W ogóle nie myślicie, o czym piszecie.
-Po pierwsze oni mieli zostać na dole w czasie, kiedy ja będę się przebierać. – "Po pierwsze; po drugie; po trzecie itd." – po takich wyrażeniach dajemy przecinek.
Znowu musiałam jechać z Harrym! Nigdzie już z tym pojebańcem NIE jadę! Chciał rozbić nas o drzewo! Ale dojechaliśmy. Z samochodu wypadłam jako pierwsza i zaczęłam całować ziemię a właściwie piasek. Po chwili jak się ogarnęłam zaczęłam bić Stylesa. – No chyba nie do końca się ogarnęła, skoro zaczęła go jak wariatka bić. Ona jest psychiczna, serio.
-Co ty sobie wyobrażasz? Że możesz mnie zabić? Tak chciałeś się odegrać za sesje? Mogłeś powiedzieć od razu! Bym w ogóle nie jechała! Chyba coś cię pojebało
-Ale ja nie chciałem
-Wynagrodzisz mi to robiąc śniadania przez dwa tygodnie
-Chyba śnisz- i Znów zaczęłam go napierdalać czym popadnie. Znalazłam ładny, zgrabny kij a on jak mnie tylko z nim zobaczył, błagał o wybaczenie.
-Będę robił wam te śniadania tylko nie bi
-Sue ale wiesz że będziesz musiała go oglądać codziennie rano, przez dwa tygodnie?-powiedziała Madi
-Cholera nie pomyślałam o tym. – Tutaj już nawet nie poprawiam błędów, bo wszystko się powtarza. Macie potworne problemy z interpunkcją, nie dajecie kropek na końcu zdania. A te przekleństwa w dialogach serio nie są fajne. Dodałam ten fragment, bo chciałabym o coś Was zapytać. Czy uważacie, że dziewczyna szukająca kija, którym mogłaby przywalić Harry'emu jest normalna? Pytam z ciekawości. To ma być ten element komiczny? Nie wyszedł, jak większość elementów "komicznych" w tym opowiadaniu.
-Czego?- zapytałam i zdjęłam słuchawki.-Możemy pogadać?
-Nie.- zdjęłam ubrania i zostałam w samym bikini. Czego można było się spodziewać? Chłopcy zaczęli wydawać dziwne odgłosy, pogwizdywać albo „ktoś tu robi striptiz!”. Nie zwracając na to uwagi, chwyciłam słuchawki i telefon i ruszyłam na spacer. – Nie za zimno jej było? Tak, róbcie z nich dalej kretynów, bo faceci tylko penisem myślą... ech...
-Zatrzymasz się w końcu? Szukam Cie od 20 minut,(brakuje przecinka) bo chciałem Cie przeprosić!
Rozbroiła mnie końcówka. Najpierw kochana Sue ucieka od niego, jest oschła, wiecznie naburmuszona, a potem, po wyjaśnieniach Harry'ego, jakby nigdy nic śmieją się wspólnie. Dziwne. I nagle dziewczyna uważa, że może nie jest taki zły, jak jej się wcześniej wydawało. Ale po chwili dodaje, że i tak kończą znajomość po tych dwóch tygodniach. Nie no, logiczne. Uwielbiam mondrości panny Black.
Rozdział 6
Chodziłam po lesie, zapamiętując drogę. Jakimś cudem znalazłam polanke a na środku niej jeziorko. Usiadłam na środku tej polanki i zamoczyłam nogi w wodzie. Nie wiem ile tak siedziałam, ale na tyle długo, aż zaczęło się chmurzyć. (...) Nasłuchałam się chwile z nadzieją, że usłyszę szum wody, ale tylko echo się rozbijało o drzewa. – Skoro jeziorko było na środku polanki, a ona usiadła na środku polanki, to wychodzi, że siedziała w wodzie, nie na brzegu. Echo nie rozbija się o drzewa, co najwyżej może się odbijać.
-Ciesz się, bo to Niall mnie znalazł.
-Niall za to, że ją znalazłeś, nie bije cię przez rok.
Pocałunek trwał dosłownie kilka sekund. Zdziwienie. To jedyne co może w tej chwili określić. – ale że co/kto może określić co?
Rozdział 7
Przez resztę wieczoru Madi unikała Niall'a, jak woda ognia albo na odwrót. Sama nie wiem jak to się mówi, ale to szczegół (to po co mówi? Takimi tekstami jedynie pogarsza opinie o sobie, które nie są zbytnio pochlebne). Wypytam ją o to później. Po kolejnych dziwnych spojrzeniach skierowanych do siebie, postanowiłam zadziałać. Mam dosyć! Obejrzeliśmy 2 filmy,(brakuje przecina) a oni ukradkiem się na siebie gapią. Żeby tak przez ponad trzy godziny? Im coś musi odwalać. – Jak woda ognia albo na odwrót? Że co proszę? Chyba chodziło Wam o unikanie czegoś/kogoś jak ognia. Chyba jej coś musi odwalać, skoro przeszkadza jej to, że dwie osoby na siebie spoglądają. Bez przesady, nie róbcie z niej już takiej idiotki.
-No ok pa. Widzimy sie jutro rano.- chciał mnie pocałować w policzek
-fuuj Styles, ogarnij się! teraz muszę odkazić twarz!- wyszli. Cisza i spokój. Muszę wyparzyć twarz a to może być troche trudne.
Po dosyć długich poszukiwaniach znalazłam ją. – Ileż może niby trwać przeszukanie zaledwie kilku pomieszczeń w mieszkaniu?
-Hmm.. Pomyśl, że chłopak to tylko dodatek. Skoro coś do niego czujesz, to w końcu to sobie uświadomisz. Nie martw się- przytuliłam ją. – Chłopak to tylko dodatek... ciekawe. Niech ta Sue lepiej już nic nie mówi.
Otworzyłam drzwi,(brakuje przecinka) a za nimi stali Harry i Niall. Zostawiłam im otwarte drzwi i skierowałam się do salonu(...)
-Kuchnia jest tam.(brakuje kropki)- wskazałam na brązowe drzwi.- zróbcie coś do jedzenia,(brakuje przecinka) a ja idę dalej spać – Skoro otworzyła im drzwi, to logiczne, że zostawiła je otwarte.
Zaciągnelam ją do pokoju i dosłownie rzuciłam nią o łóżko. – To ile ta Madi waży, że nią można bez problemu przerzucać po pokoju?
-to jak, powiesz mi,(brakuje przecinka) co tam zaszło dzisiaj? - zapytałam,(brakuje przecinka) chwytając białą koszulke. Poprawiła sie na łóżku,(brakuje przecinka) opierając się o jego tył. – O tył łóżka? Jak? Chyba czegoś tutaj nie rozumiem.
-To dobrze.- chyba nie zrozumiał o co mi chodziło… palant.- Chodzi o to że nie mogę jutro przyjść zrobić wam pięknego śniadania, bo z dziewczyną się umówiłem
-Hahahahah Ty z dziewczyną?? myślałam że tylko chłopaków preferujesz…- taa uwielbiam go wkurzać
-To niech przyjdzie z tobą- powiedziała Madi a ja miałam ochotę ją zabić
-No ok ale bez żadnych sprzeczek- jak będę chciała- pomyślałam
-Nie obiecuje -i wyszedł jak dobrze- po co to zrobiłaś?
-Żeby się odstresować a znając życie to będzie jakiś plastik i ładnie będzie można po niej pojechać
-Moja krew- uśmiechnęłam się i przybiłyśmy piątkę – Po jaką cholercię ma przychodzić tam z dziewczyną? Robienie im śniadań nie jest obowiązkowe. Ten pomysł, na który wpadły, był idiotyczny. Te dwie są niekulturalne i niepoważne. Z góry zakładają, że to będzie plastik i jej podokuczają. Szczeniackie zachowanie.
Rozdział 8
Zastanawiam się,(brakuje przecinka) czemu nastawiłam tak wcześnie budzik...hmm.. a dobra,(brakuje przecinka) już wiem. No więc, wczoraj,(brakuje przecinka, bo dalej traktujemy to jak wtrącenie) jak chłopaki poszli,(brakuje przecinka) pomyślałyśmy, co by zrobić, żeby uprzykrzyć życie tej dziewczynie.... I teraz wkraczamy do akcji! – Zarówno Madi, jak i Sue są strasznie niewychowane i niedojrzałe. Nie znają dziewczyny, w życiu jej na oczy nie widziały, a już sobie obmyślają plany, jak jej dokuczyć. Co za dziecinada, nie sądzicie? Jeżeli miał być to element komiczny, to nie wyszedł on ani trochę. Jeżeli piszecie to na poważnie (a tak przypuszczam), to nie mam więcej pytań. Wy kompletnie nie myślicie nad tym, jak Wasi bohaterowie się zachowują, co sobą prezentują. Realizm sytuacji tutaj nie występuje, nie ma żadnej fabuły. Dziewczyny nie zachowują się jak dorosłe osoby pracujące na własne utrzymanie. To nadal niepoważne nastolatki, które nie porażają inteligencją – są zwyczajnie głupie. I najgorsze jest to, że wydaje się, iż Wam taki obraz postaci odpowiada.
Wyszłam z pokoju i spotkałam Sue która rozlewała olej na drodze do łazienki.
(…) Plan polegał na tym żeby dosypać do wody dla tej dziewczyny jakiegoś proszku moczopędnego czy coś takiego (powinno się znaleźć w domu. Tutaj wszystko jest). No i ja pójde do łazienki na dole a ona na góre i poślizgnie się na schodach i spadnie a jak będzie się czepiała czy coś to dogadamy jej i wyjdzie z mieszkania szybciej niż tu przyszła. Ehh już się nie moge doczekać.
(...) Moja ocena o niej? Ni to ładne, ni to brzydkie. Płaskie jak deska do prasowania.. takie, no takie puste... – One za to są wielce inteligentne i najpiękniejsze. Oceniają ludzi po wyglądzie – to jest dopiero puste!
-Może wode,(brakuje przecinka) jeśli macie oczywiście- odezwała sie panna deska – Cóż za określenia, cóż za wojna nam się szykuje!
Wymieszałam wszystko,(brakuje przecinka) żeby nie było podejżeń i wróciłam do reszty. – podejrzeń.
-A kim on jest,(brakuje przecinka) żeby robić wam śnadanie??-złapała Harrego tak mocno,(brakuje przecinka)że aż biedak upadł na kanape.(brakuje kropki)
-(...) A jak coś ci nie pasuje,(brakuje przecinka) to zamknij ryj i jedz swoje śnadanie,(brakuje przecinka) czyli puder z krzywej mordy! Jaki ma smak?- oh,(brakuje przecinka) ta Sue. (takie wyzwiska wcale nie są CóóÓlll)
-Wiesz,(brakuje przecinka) ja przynajmniej jestem zgrabna(...) i przynajmniej mam kase. Pochodze z wyższych sfer. Ja nie musze stać pod sklepem i zarabiać na a kromke chleba. Wracaj do swoich rodziców złomiarzy.(brakuje kropki) - Popatrzylam na przyjaciółke,(brakuje przecinka) która tylko mierzyła wzrokiem blondynke i szykowala sie do kolejnego wybuchu.
Chwile po tem usłyszałam stukot obcasów i po chwili jak by ktoś spadł ze schodów.
Stanęłysmy razem pod scianą i przypatrywałysmy sie Taylor i Harremu,(brakuje przecinka) ktory nie wiedzial,(brakuje przecinka) jak sie zachowac i tylko stał z opuszczonymi rekami. I niezręczna cisza została przerwana głośnym pierdem wywołanym przez panną Swift. (what?)
Podeszłam do Harrego i poklepalam go po ramieniu z zamiarem okazania współczucia posiadania takiej dziewczyny,(brakuje przecinka) a potem skierowałam się do kuchni z zamiarem przygotowania sobie śniadania, bo pewnie chłopaki po tym całym zajściu wrócą do domu. Kiedy wyjmowałam składniki potrzebne do przyżądzenia kanapek, dołączył do mnie Niall i zaoferował,(brakuje przecinka) że mnie wyręczy,(brakuje przecinka) bo nie wraca z nimi.(brakuje kropki) – Dziewczyny się nie posiada, to nie rzecz. Przyrządzenia, nie przyżądzenia.
Nie rozumiem, jak można dodawać takie rozdziały, w których aż roi się od błędów. Już pomijam te interpunkcyjne, bo może rzeczywiście nie radzicie sobie z tym, ale żeby nie potrafić poprawić literówek i ortografów, to przepraszam bardzo, ale to już zwyczajne ignorowanie. Nie wstyd Wam pokazywać takich tekstów z tyloma błahymi błędami publicznie? Szacunek czytelnikowi się należy, a wy kompletnie olewacie sprawę i nawet tych rozdziałów nie przeglądacie – bo jakbyście to robiły, to zauważyłybyście to wszystko.
Rozdział 9
Po kolejnej kłótni pomiędzy mną a Taylor, państwo Haylor wyszli,(brakuje przecinka) trzaskając drzwiami, aż klamka odpadła. – A podobno w takim luksusie mieszkają, no proszę.
-Sue co to było ??
-Tylko wyjąca Swift
-Co zrobiłaś??-zapytała Madi
-Tylko walnęłam ją patelnią i tak jakby dostała w głowę.- powiedziałam z powagą, ale zaraz i tak wszyscy się roześmialiśmy.
-Może zadzwonie po chłopaków i zapytam czy by nie poszli z nami?- przerwał wycieranie rąk i rzucił ścierke na blat. Kiwnęłam głową na tak i poszłam do salonu,(brakuje przecinka) zostawiając go w kompletnej ciszy (?).
Przy samym gorylu i szympansach przesiedzielismi z godzine przez Louisa, który robił milion zdjęć na minute.
-Zobaczcie, co to jest to czerwone??-zapytał Lou,(brakuje przecinka) a ja się kurwa (nieładnie!) załamałam.(brakuje kropki)
-To jest dupa pawiana,(brakuje przecinka, bo się zwracacie do kogoś) geniuszu -odpowiedziałam Louisowi – Czy wy naprawdę musicie z nich robić takich kretynów?
Rozdział 10
może nie jestem idealna, ale podobam się sobie i to jest najważniejsze a jeśli masz z tym jakiś problem to idź i wypłacz się swojemu chłoptasiowi, bo on jest taki sam jak ty czyli wredny, bez serca, głupi, kłamliwy, zadufaną w sobie gwiazdunią, która tylko by wyrywała pierwsze, lepsze, napalone laski i pomiatała nimi jak zabawki. Nie martw się. Z tobą będzie to samo. – Nie no, bo Sue wcale głupia nie jest. Niech ona najpierw spojrzy na siebie, potem ocenia innych. Ta dziewczyna ciągle uważa się za lepszą i nie widzi, że ona również źle coś robi. Nie potrafi się przyznawać do błędów, jest zapatrzona w swoją idealność i to cały świat jest zły, nie ona. Nie potrafię zrozumieć tej jej ciągłej nienawiści, złości, naburmuszenia. Zachowuje się jak jakaś księżniczka i nie potrafi dostrzec, że główny problem stanowi ona sama. Stworzyłyście marysuistyczną postać, która kompletnie nie potrafi zachowywać się poważnie i żyć w normalnym świecie.
Jedyne co teraz mogę powiedzieć to ,,aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa,,. Pewnie pomyślicie, że jestem wariatką, ale się mylicie. Otóż, Niall zadzwonił do mnie czy bym nie poszła z nim na randkę. – No comment.
Pocałował mnie w policzek i podał białą różę.
-Hej, dziękuje. Wiesz, że nie musiałeś.(brakuje kropki)- uśmiechnęłam się i włożyłam róże do wazonu stojącego na szafce. – Różę, a nie róże, bo dał jej jedną, więc nie mogła włożyć do wazonu kilku. Zresztą mamy tam powtórzenie.
Szliśmy,(brakuje przecinka) cały czas rozmawiając o wszystkim i o niczym. Czuliśmy się na prawdę (razem) świetnie w swoim towarzystwie. Bynajmniej ja. – http://sjp.pl/bynajmniej
No i zaczęła się 2-godzinna męczarnia. – dwugodzinna.
Nie no,(brakuje przecinka) przecież to takie normalne, kiedy wyskakuje Ci zakrwawiona twarz przed oczami. Co chwile zakrywałam twarz,(brakuje przecinka) więc właściwie to nic nie widziałam, a świadomość tego, że właśnie coś wyskoczy Ci przed twarz, nie poprawiała nastroju.
pomijając, że cały czas zakrywałam się przed ekranem- pomyślałam -Na pewno. A widziałaś,(brakuje przecinka) jak ta zakrwawiona twarz wyskoczyła na ekranie?
-Dobra, koniec Niall. Rozumiem, że jesteś chłopakiem i interesujesz się takimi rzeczami, ale ja próbuje zapomnieć o tych strasznych scenach. A Ty mi jeszcze o nich przypominasz?- wzięłam torebkę i ruszyłam w stronę wyjścia. – OMG, chłopak chciałby jeszcze raz obejrzeć film, bo mu się podobał, a ona wychodzi, bo on o nim wspomniał, a biedna Madi się tak bała tych wszystkich krwawych scen?!
Odwróciłam się i ujrzałam tam blond czuprynę. – I co ta blond czupryna tam robiła?
Rozdział 11
-O której wczoraj wróciłaś? Jak było? Całowałaś się z nim już? – nom, całowała się już w czwartym czy tam piątym rozdziale. Głupie pytanie.
Już niedługo wyjdzie jej nowa piosenka i zobacze,(brakuje przecinka) jak to wszystko pięknie sie połączy. – co się połączy?
Mimo, że była już jakaś 16 i słońce przebijało się przez chmury, było dosyć chłodno. – mimo że jest jednym wyrażeniem, nie rozdzielamy tego przecinkiem. I co z tego, że była szesnasta? Zimą słońce też przebija się przez chmury, a nie oznacza to, że będzie cieplutko. Nie rozumiem Waszych spostrzeżeń.
Zdałam relacje Madi i sie lekko wkurwiła. – ekhem, kultura, proszę.
Zajęłyśmy miejsca na końcu i w ciszy czekałyśmy,(brakuje przecinka) aż dojedziemy na miejsce.
Rozdział 12
Po chwili zauważyłam autobus jadący w naszą stronę, który podjeżdża pod wesołe miasteczko. – skoro jechał w ich stronę, to podjechał pod nie, a nie pod miasteczko, bo tam miały dopiero pojechać, co nie?
Na początku było wszystko ok,(brakuje przecinka) dopóki Sue nie zaczęła się nudzić. Podróż autobusem ze mną i Sue równa się niekończońcym się wygłupom. Teraz Sue tańczy na rurze i śpiewa jakieś disco polo chyba. – disco polo to nurt muzyczny powstały w naszym kraju, a akcja dzieje się w Londynie, bohaterki są z USA. Czyżby dziewczyny miały jakieś pochodzenie polskie? I mówiłam nieraz, że one nie potrafią się zachować jak na swój wiek przystało. Teraz tylko potwierdzacie to wszystko.
-No to pod bramą wesołego miasteczka się spotkamy pojebie. – ułaa, taka niegrzeczna.
-Ejjjjj...........-usłyszałam tylko tyle, bo się rozłączyłam.
*KONIEC ROZMOWY* – Czytelnik to nie idiota, widzi, że rozmowa się skończyła, skoro napisałyście, że się ktoś rozłączył.
Spuściłam głowe w dół, ale i tak nie raz przyłapywałam Niall'a,(brakuje przecinka) jak na mnie patrzył. – Skoro spuściła w dół, to jak widziała, że na nią patrzył? Nialla, nie Niall'a. Poczytajcie o stawianiu apostrofów, bo często się zdarza, że źle to robicie.
-Co im?- spytał Harry a Lou turlał się po podłodze. Dosłownie. -Nie ważne. -Nie ważne. Lou, wiesz, że tam jest mrowisko?- kiwnęłam głową na niego. – podłoga przed bramą Wesołego Miasteczka? Nie widziałam, nie słyszałam, proszę o zdjęcia. Nieważne piszemy razem.
Stuknęłam Louis'a w ramie i zapytałam,(brakuje przecinka) gdzie się podział jego przyjaciel,(brakuje przecinka) a on tylko mi pokazał palcem w kierunku drzewa.
Gdyby nie ochroniarz zespołu, zostalibyśmy staranowani przez psychiczne fanki… – a skąd się tam ten ochroniarz wziął? W ogóle nie było o nim mowy.
Rano obudziły mnie krzyki Harrego. Podniosłam się i otworzyłam oczy. Sue biegała,(brakuje przecinka) a za nią wściekły Harry. Którymiał napisane na czole Kocham jednorożce. Czyli normalka. Mam dość,(brakuje przecinka) zaraz sąsiedzi przyjdą i będzie przejebane. Wstałam i dopiero teraz skapnęłam się, że spałam wtulona w Nialla. Poszłam do kuchni po patelnie. Ta,(brakuje przecinka) jestem genialna, ale nie lubię,(brakuje przecinka) jak ktoś mnie budzi. Schowałam się za drzwiami. Przebiegła Sue i biegł Harry. I bum,(brakuje przecinka) dostał prosto w głowę. Uderzenie za 10 punktów.
-Za co to?!
-Za obudzenie mnie-odpowiedziałam.(brakuje kropki)
-Harry,(brakuje przecinka) co ci się stało,(brakuje przecinka) że masz guza na głowie?- zapytał Zayn,(brakuje przecinka) który dopiero wstał. A reszta w śmiech razem ze mną. – też się uśmiałam, ale z głupoty Madi. Widzę, że naśladuje swą mądrą przyjaciółeczkę. Obie siebie warte. No proszę, i sławny boysband u nich nocuje, to takie niespotykane. I ten genialny plan uderzenia Harry'ego... tak, to naprawdę interesujące, realistyczne i zabawne. Śmiechu warte. I powiedzcie mi, jak to opowiadanie trzeba traktować? Jak prowokację? Bo na chwilę obecną tak właśnie wygląda.
Sue, zabije cie! – zabiję cię. Dziewczyny, to są podstawy, zlitujcie się.
Przez wszystkie krzyki nikt już oczywiście nie spał i tylko czekali, aż ktoś zrobi śniadanie. – a kto, przepraszam bardzo, miał się do tego palić? Chłopcy są ich gośćmi (tak, powiedzmy, że można to tak nazwać), więc dlaczego mieliby robić śniadanie? Byłoby to dziwne, zwłaszcza że dziewczyn nie znają. Tak naprawdę to są w domu obcych ludzi. Nie boją się? Może to jakieś oszustki tylko czyhające na takie naiwne gwiazdeczki? A Sue, z tego co widzę, jest zdolna do wszystkiego (to żaden komplement!), więc nie zdziwiłabym się, gdyby wpadła na kolejny genialny plan. Madi zresztą staje się podobna do niej. Naprawdę nie wiem, co widzicie w takich postaciach. Oni są płytcy, puści, zapatrzeni w siebie... czy to naprawdę może się komuś podobać? Jak? Tak naprawdę każdy Wasz bohater jest taki sam – tutaj nie ma żadnych indywidualności, nie ma żadnych charakterystycznych cech dla każdej osoby. Oni wszyscy uważają się za fajnych, bo sobie poprzeklinają, wywiną komuś śmieszny figielek i zrobią z siebie bandę kretynów. Nie, to naprawdę nie jest coś, czego ja szukam w opowiadaniach. I być może teraz spoglądam na to zbyt subiektywnie, ale już nie mam pojęcia, jak patrzeć na tę historię. Jest pozbawiona logiki, nieprzemyślana, nużąca. Ma być śmiesznie, ale nie jest. Tutaj nic nie ma swojego miejsca, nie ma tutaj interesującej akcji, nie ma jakiejś konkretnej fabuły. Rozdziały są pełne błędów, które utrudniają odbiór. Odzywki bohaterów irytują, ich głupota przeraża, a dziwaczne i nierealne sytuacje sprawiają, że człowiek ma ochotę wyjść z siebie. No bo jak, jak takie coś ma być odbierane? Jak takie coś zrozumieć? Po prostu się nie da. I wy, dziewczyny, pogubiłyście się w tym wszystkim. Piszecie typowym stylem autorek fanfików o 1D (nie wszystkie oczywiście taki styl mają, proszę źle nie zrozumieć). Nie macie przemyślanej fabuły, piszecie na szybko, nie sprawdzacie błędów, nie myślicie nad wydarzeniami, nad zachowaniem bohaterów – postawcie się czasami w ich sytuacji i odpowiedzcie sobie na pytanie: Czy Wy też byście tak zrobiły? Wiele zdarzeń tutaj po prostu nie ma sensu, a Wy tego nie dostrzegacie.
Od razu zdziwiłam się na jej strój, bo jest marzec,(brakuje przecinka) a ona się ubrała w krótkie spodenki. – że co zrobiła?
-Wszyscy gotowi? -zapytałam,(brakuje przecinka) na co wszyscy kiwnęli głowami. Poszliśmy do ich samochodu,(brakuje przecinka) bo i tak jechaliśmy w tą samą stronę. Tym razem prowadził Liam. A ja siedziałam z tylu na kolanach Niall'a,(brakuje przecinka) a Su,(brakuje przecinka) jak na jej nieszczęście,(brakuje przecinka, gdyż ten fragment traktujemy jak wtrącenie) musiała usiąść na kolanach Harrego. – No bo to byłoby dziwne, gdyby usiadła u kogoś innego. Czemu akurat u niego? Już wiem! W końcu się tak nienawidzą, trzeba jeszcze bardziej dolać oliwy do ognia. Takie to przewidywalne, dziewczyny... Czemu zmieniacie imię bohaterce?
-Spotkamy się górze - zdążyłam tyle krzyknąć – Z tego pośpiechu Madi „na” zjadło.
-Ja z nim zwariuje,(brakuje przecinka) ja ci to mówię.(brakuje kropki)
-Dobra koniec tej zabawy ubierajcie się i do roboty a ty Harry się pośpiesz bo trzeba zamaskować ślady bo.markerze i guza – błagam Was, sprawdzajcie te rozdziały przed publikacją. Tylu literówek i zjadania przecinków nigdzie nie widziałam, a na pewno nie w takich ilościach jak u Was. W ogóle nie dbacie o tekst, dodajecie byle co, nawet nie zerkając, czy nie ma tam jakichś nielogiczności – a jak widać wcześniej; bywają.
I jeszcze jedno: zwykle na końcu zdania DAJEMY KROPKĘ. Nie sądziłam, że to może sprawiać aż takie problemy.
-Przepraszam,(brakuje przecinka) panno Black,(brakuje przecinka) czy mogę na chwilke?- zapytałam.
-Tak,(brakuje przecinka) już ide. Przepraszam,(brakuje przecinka) Stefano,(brakuje przecinka) na chwilke.(brakuje kropki)- uśmiechnęła się i do mnie podeszła.- Słucham.
-Jaka sesja teraz będzie? Ta z farbami? – Chryste, co Wy macie z tymi przecinkami? Tak ich nie lubicie czy naprawdę nie wiecie, gdzie pasowałoby je wstawić? Nie mówię tego złośliwe, ale raczej podstawy powinien znać każdy, gdyż takich rzeczy w podstawówce uczą. I nie wiem, czy u Was wynika to przez niewiedzę, czy przez zwykłe niedbalstwo.
Sue jakoś się temu nie sprzeciwiała cud! Normalnie cud! Na szczęście mogliśmy już usiąść na swoich miejscach co jeszcze bardziej ucieszyło Harrego, bo jak on to powiedział „Sue ma kościstą dupe”. Z tego co się dowiedziałam to chłopcy nie mieszkają tak daleko od nas. Zaledwie 20 min drogi. Zaproponowali że jutro też mogą nas podwieźć bo mają po drodze na co ja szybko odpowiedziałam że chętnie bo swoim autem na razie nie mogę operować. – Autem się nie operuje. Dziwne byłoby to, gdyby mieszkali daleko, co nie? Jeszcze super byłoby, gdyby mieli ogromny dom z odpowiednią ilością pokoi (czyt. +2 wolne, dla dziewczyn oczywiście).
-Lou- zagadałam,(brakuje przecinka) na co tylko mruknął.- Chcesz się założyć?
-To znaczy?
-Że oni będą razem.(brakuje kropki)- kiwnęłam na dwójkę głową.
-Nie będą,(brakuje przecinka) ale ok. O co?
-Jeśli ja wygram,(brakuje przecinka) dostanę całe pudło ciastek,(brakuje przecinka) jeśli ty wygrasz,(brakuje przecinka) dostaniesz 5 kg marchewek.
-Zgoda.(brakuje kropki)- zacisnęliśmy dłonie.(brakuje kropki)- Niall,(brakuje przecinka) przecinaj.
I tak wygram tą (tę, nie tą) paczkę, więc nie musze się martwić. Wróciłyśmy do domu za 10 minut i po pożegnaniu się, gdzie oczywiście Sue musiała marudzić,(brakuje przecinka) że Harry za bardzo rzucał tym samochodem, poszłyśmy do domu i pierwsze co zrobiłam,(brakuje przecinka) to wzięłam kąpiel – Wróciły po dziesięciu minutach, jak już.
Rozdział 5
- no nie moglam odmówić,(brakuje przecinka) a że jeszcze będzie Niall,(brakuje przecinka) to z większą chęcią jade. Także się szykuj.(brakuje kropki, potem z dużej)- jak gdyby nigdy nic wyszła z pokoju. Ona myśli,(brakuje przecinka) że wstane? Zabawna jest,(brakuje przecinka) a po za tym nie mam zamiaru z nimi jechać. Poszłam dalej spać. Co mnie obudziło? Ktoś a czyt. Harry Styles wylał na mnie kubeł zimnej wody. Jestem cała mokra, kołdre mam mokrą.
-Do kurwy nędzy co ty wyprawiasz człowieku! (wow, milutka)
(...)
-Tchórz!- krzyknęłam za nim. Spojrzałam na zegarek. 8:30!? Co oni tu tak wcześnie robią? Ubrałam się w strój kąpielowy,(brakuje przecinka) a na to założyłam przewiewną bluzke i krótkie spodenki. Zeszłam na dół,(brakuje przecinka) gdzie był Harry z Niall'em. – Oni w marcu na tę wodę pojechali, ta? Ciekawe. Owszem, można sobie po plaży pochodzić, ale bez przesady, by się w strój kąpielowy przebierać. Zerknęłam na temperaturę z ostatnich lat i nie jest ona odpowiednia na takie typu rozrywki, serio. W ogóle nie myślicie, o czym piszecie.
-Po pierwsze oni mieli zostać na dole w czasie, kiedy ja będę się przebierać. – "Po pierwsze; po drugie; po trzecie itd." – po takich wyrażeniach dajemy przecinek.
Znowu musiałam jechać z Harrym! Nigdzie już z tym pojebańcem NIE jadę! Chciał rozbić nas o drzewo! Ale dojechaliśmy. Z samochodu wypadłam jako pierwsza i zaczęłam całować ziemię a właściwie piasek. Po chwili jak się ogarnęłam zaczęłam bić Stylesa. – No chyba nie do końca się ogarnęła, skoro zaczęła go jak wariatka bić. Ona jest psychiczna, serio.
-Co ty sobie wyobrażasz? Że możesz mnie zabić? Tak chciałeś się odegrać za sesje? Mogłeś powiedzieć od razu! Bym w ogóle nie jechała! Chyba coś cię pojebało
-Ale ja nie chciałem
-Wynagrodzisz mi to robiąc śniadania przez dwa tygodnie
-Chyba śnisz- i Znów zaczęłam go napierdalać czym popadnie. Znalazłam ładny, zgrabny kij a on jak mnie tylko z nim zobaczył, błagał o wybaczenie.
-Będę robił wam te śniadania tylko nie bi
-Sue ale wiesz że będziesz musiała go oglądać codziennie rano, przez dwa tygodnie?-powiedziała Madi
-Cholera nie pomyślałam o tym. – Tutaj już nawet nie poprawiam błędów, bo wszystko się powtarza. Macie potworne problemy z interpunkcją, nie dajecie kropek na końcu zdania. A te przekleństwa w dialogach serio nie są fajne. Dodałam ten fragment, bo chciałabym o coś Was zapytać. Czy uważacie, że dziewczyna szukająca kija, którym mogłaby przywalić Harry'emu jest normalna? Pytam z ciekawości. To ma być ten element komiczny? Nie wyszedł, jak większość elementów "komicznych" w tym opowiadaniu.
-Czego?- zapytałam i zdjęłam słuchawki.-Możemy pogadać?
-Nie.- zdjęłam ubrania i zostałam w samym bikini. Czego można było się spodziewać? Chłopcy zaczęli wydawać dziwne odgłosy, pogwizdywać albo „ktoś tu robi striptiz!”. Nie zwracając na to uwagi, chwyciłam słuchawki i telefon i ruszyłam na spacer. – Nie za zimno jej było? Tak, róbcie z nich dalej kretynów, bo faceci tylko penisem myślą... ech...
-Zatrzymasz się w końcu? Szukam Cie od 20 minut,(brakuje przecinka) bo chciałem Cie przeprosić!
Rozbroiła mnie końcówka. Najpierw kochana Sue ucieka od niego, jest oschła, wiecznie naburmuszona, a potem, po wyjaśnieniach Harry'ego, jakby nigdy nic śmieją się wspólnie. Dziwne. I nagle dziewczyna uważa, że może nie jest taki zły, jak jej się wcześniej wydawało. Ale po chwili dodaje, że i tak kończą znajomość po tych dwóch tygodniach. Nie no, logiczne. Uwielbiam mondrości panny Black.
Rozdział 6
Chodziłam po lesie, zapamiętując drogę. Jakimś cudem znalazłam polanke a na środku niej jeziorko. Usiadłam na środku tej polanki i zamoczyłam nogi w wodzie. Nie wiem ile tak siedziałam, ale na tyle długo, aż zaczęło się chmurzyć. (...) Nasłuchałam się chwile z nadzieją, że usłyszę szum wody, ale tylko echo się rozbijało o drzewa. – Skoro jeziorko było na środku polanki, a ona usiadła na środku polanki, to wychodzi, że siedziała w wodzie, nie na brzegu. Echo nie rozbija się o drzewa, co najwyżej może się odbijać.
-Ciesz się, bo to Niall mnie znalazł.
-Niall za to, że ją znalazłeś, nie bije cię przez rok.
Pocałunek trwał dosłownie kilka sekund. Zdziwienie. To jedyne co może w tej chwili określić. – ale że co/kto może określić co?
Rozdział 7
Przez resztę wieczoru Madi unikała Niall'a, jak woda ognia albo na odwrót. Sama nie wiem jak to się mówi, ale to szczegół (to po co mówi? Takimi tekstami jedynie pogarsza opinie o sobie, które nie są zbytnio pochlebne). Wypytam ją o to później. Po kolejnych dziwnych spojrzeniach skierowanych do siebie, postanowiłam zadziałać. Mam dosyć! Obejrzeliśmy 2 filmy,(brakuje przecina) a oni ukradkiem się na siebie gapią. Żeby tak przez ponad trzy godziny? Im coś musi odwalać. – Jak woda ognia albo na odwrót? Że co proszę? Chyba chodziło Wam o unikanie czegoś/kogoś jak ognia. Chyba jej coś musi odwalać, skoro przeszkadza jej to, że dwie osoby na siebie spoglądają. Bez przesady, nie róbcie z niej już takiej idiotki.
-No ok pa. Widzimy sie jutro rano.- chciał mnie pocałować w policzek
-fuuj Styles, ogarnij się! teraz muszę odkazić twarz!- wyszli. Cisza i spokój. Muszę wyparzyć twarz a to może być troche trudne.
Po dosyć długich poszukiwaniach znalazłam ją. – Ileż może niby trwać przeszukanie zaledwie kilku pomieszczeń w mieszkaniu?
-Hmm.. Pomyśl, że chłopak to tylko dodatek. Skoro coś do niego czujesz, to w końcu to sobie uświadomisz. Nie martw się- przytuliłam ją. – Chłopak to tylko dodatek... ciekawe. Niech ta Sue lepiej już nic nie mówi.
Otworzyłam drzwi,(brakuje przecinka) a za nimi stali Harry i Niall. Zostawiłam im otwarte drzwi i skierowałam się do salonu(...)
-Kuchnia jest tam.(brakuje kropki)- wskazałam na brązowe drzwi.- zróbcie coś do jedzenia,(brakuje przecinka) a ja idę dalej spać – Skoro otworzyła im drzwi, to logiczne, że zostawiła je otwarte.
Zaciągnelam ją do pokoju i dosłownie rzuciłam nią o łóżko. – To ile ta Madi waży, że nią można bez problemu przerzucać po pokoju?
-to jak, powiesz mi,(brakuje przecinka) co tam zaszło dzisiaj? - zapytałam,(brakuje przecinka) chwytając białą koszulke. Poprawiła sie na łóżku,(brakuje przecinka) opierając się o jego tył. – O tył łóżka? Jak? Chyba czegoś tutaj nie rozumiem.
-To dobrze.- chyba nie zrozumiał o co mi chodziło… palant.- Chodzi o to że nie mogę jutro przyjść zrobić wam pięknego śniadania, bo z dziewczyną się umówiłem
-Hahahahah Ty z dziewczyną?? myślałam że tylko chłopaków preferujesz…- taa uwielbiam go wkurzać
-To niech przyjdzie z tobą- powiedziała Madi a ja miałam ochotę ją zabić
-No ok ale bez żadnych sprzeczek- jak będę chciała- pomyślałam
-Nie obiecuje -i wyszedł jak dobrze- po co to zrobiłaś?
-Żeby się odstresować a znając życie to będzie jakiś plastik i ładnie będzie można po niej pojechać
-Moja krew- uśmiechnęłam się i przybiłyśmy piątkę – Po jaką cholercię ma przychodzić tam z dziewczyną? Robienie im śniadań nie jest obowiązkowe. Ten pomysł, na który wpadły, był idiotyczny. Te dwie są niekulturalne i niepoważne. Z góry zakładają, że to będzie plastik i jej podokuczają. Szczeniackie zachowanie.
Rozdział 8
Zastanawiam się,(brakuje przecinka) czemu nastawiłam tak wcześnie budzik...hmm.. a dobra,(brakuje przecinka) już wiem. No więc, wczoraj,(brakuje przecinka, bo dalej traktujemy to jak wtrącenie) jak chłopaki poszli,(brakuje przecinka) pomyślałyśmy, co by zrobić, żeby uprzykrzyć życie tej dziewczynie.... I teraz wkraczamy do akcji! – Zarówno Madi, jak i Sue są strasznie niewychowane i niedojrzałe. Nie znają dziewczyny, w życiu jej na oczy nie widziały, a już sobie obmyślają plany, jak jej dokuczyć. Co za dziecinada, nie sądzicie? Jeżeli miał być to element komiczny, to nie wyszedł on ani trochę. Jeżeli piszecie to na poważnie (a tak przypuszczam), to nie mam więcej pytań. Wy kompletnie nie myślicie nad tym, jak Wasi bohaterowie się zachowują, co sobą prezentują. Realizm sytuacji tutaj nie występuje, nie ma żadnej fabuły. Dziewczyny nie zachowują się jak dorosłe osoby pracujące na własne utrzymanie. To nadal niepoważne nastolatki, które nie porażają inteligencją – są zwyczajnie głupie. I najgorsze jest to, że wydaje się, iż Wam taki obraz postaci odpowiada.
Wyszłam z pokoju i spotkałam Sue która rozlewała olej na drodze do łazienki.
(…) Plan polegał na tym żeby dosypać do wody dla tej dziewczyny jakiegoś proszku moczopędnego czy coś takiego (powinno się znaleźć w domu. Tutaj wszystko jest). No i ja pójde do łazienki na dole a ona na góre i poślizgnie się na schodach i spadnie a jak będzie się czepiała czy coś to dogadamy jej i wyjdzie z mieszkania szybciej niż tu przyszła. Ehh już się nie moge doczekać.
(...) Moja ocena o niej? Ni to ładne, ni to brzydkie. Płaskie jak deska do prasowania.. takie, no takie puste... – One za to są wielce inteligentne i najpiękniejsze. Oceniają ludzi po wyglądzie – to jest dopiero puste!
-Może wode,(brakuje przecinka) jeśli macie oczywiście- odezwała sie panna deska – Cóż za określenia, cóż za wojna nam się szykuje!
Wymieszałam wszystko,(brakuje przecinka) żeby nie było podejżeń i wróciłam do reszty. – podejrzeń.
-A kim on jest,(brakuje przecinka) żeby robić wam śnadanie??-złapała Harrego tak mocno,(brakuje przecinka)że aż biedak upadł na kanape.(brakuje kropki)
-(...) A jak coś ci nie pasuje,(brakuje przecinka) to zamknij ryj i jedz swoje śnadanie,(brakuje przecinka) czyli puder z krzywej mordy! Jaki ma smak?- oh,(brakuje przecinka) ta Sue. (takie wyzwiska wcale nie są CóóÓlll)
-Wiesz,(brakuje przecinka) ja przynajmniej jestem zgrabna(...) i przynajmniej mam kase. Pochodze z wyższych sfer. Ja nie musze stać pod sklepem i zarabiać na a kromke chleba. Wracaj do swoich rodziców złomiarzy.(brakuje kropki) - Popatrzylam na przyjaciółke,(brakuje przecinka) która tylko mierzyła wzrokiem blondynke i szykowala sie do kolejnego wybuchu.
Chwile po tem usłyszałam stukot obcasów i po chwili jak by ktoś spadł ze schodów.
Stanęłysmy razem pod scianą i przypatrywałysmy sie Taylor i Harremu,(brakuje przecinka) ktory nie wiedzial,(brakuje przecinka) jak sie zachowac i tylko stał z opuszczonymi rekami. I niezręczna cisza została przerwana głośnym pierdem wywołanym przez panną Swift. (what?)
Podeszłam do Harrego i poklepalam go po ramieniu z zamiarem okazania współczucia posiadania takiej dziewczyny,(brakuje przecinka) a potem skierowałam się do kuchni z zamiarem przygotowania sobie śniadania, bo pewnie chłopaki po tym całym zajściu wrócą do domu. Kiedy wyjmowałam składniki potrzebne do przyżądzenia kanapek, dołączył do mnie Niall i zaoferował,(brakuje przecinka) że mnie wyręczy,(brakuje przecinka) bo nie wraca z nimi.(brakuje kropki) – Dziewczyny się nie posiada, to nie rzecz. Przyrządzenia, nie przyżądzenia.
Nie rozumiem, jak można dodawać takie rozdziały, w których aż roi się od błędów. Już pomijam te interpunkcyjne, bo może rzeczywiście nie radzicie sobie z tym, ale żeby nie potrafić poprawić literówek i ortografów, to przepraszam bardzo, ale to już zwyczajne ignorowanie. Nie wstyd Wam pokazywać takich tekstów z tyloma błahymi błędami publicznie? Szacunek czytelnikowi się należy, a wy kompletnie olewacie sprawę i nawet tych rozdziałów nie przeglądacie – bo jakbyście to robiły, to zauważyłybyście to wszystko.
Rozdział 9
Po kolejnej kłótni pomiędzy mną a Taylor, państwo Haylor wyszli,(brakuje przecinka) trzaskając drzwiami, aż klamka odpadła. – A podobno w takim luksusie mieszkają, no proszę.
-Sue co to było ??
-Tylko wyjąca Swift
-Co zrobiłaś??-zapytała Madi
-Tylko walnęłam ją patelnią i tak jakby dostała w głowę.- powiedziałam z powagą, ale zaraz i tak wszyscy się roześmialiśmy.
-Może zadzwonie po chłopaków i zapytam czy by nie poszli z nami?- przerwał wycieranie rąk i rzucił ścierke na blat. Kiwnęłam głową na tak i poszłam do salonu,(brakuje przecinka) zostawiając go w kompletnej ciszy (?).
Przy samym gorylu i szympansach przesiedzielismi z godzine przez Louisa, który robił milion zdjęć na minute.
-Zobaczcie, co to jest to czerwone??-zapytał Lou,(brakuje przecinka) a ja się kurwa (nieładnie!) załamałam.(brakuje kropki)
-To jest dupa pawiana,(brakuje przecinka, bo się zwracacie do kogoś) geniuszu -odpowiedziałam Louisowi – Czy wy naprawdę musicie z nich robić takich kretynów?
Rozdział 10
może nie jestem idealna, ale podobam się sobie i to jest najważniejsze a jeśli masz z tym jakiś problem to idź i wypłacz się swojemu chłoptasiowi, bo on jest taki sam jak ty czyli wredny, bez serca, głupi, kłamliwy, zadufaną w sobie gwiazdunią, która tylko by wyrywała pierwsze, lepsze, napalone laski i pomiatała nimi jak zabawki. Nie martw się. Z tobą będzie to samo. – Nie no, bo Sue wcale głupia nie jest. Niech ona najpierw spojrzy na siebie, potem ocenia innych. Ta dziewczyna ciągle uważa się za lepszą i nie widzi, że ona również źle coś robi. Nie potrafi się przyznawać do błędów, jest zapatrzona w swoją idealność i to cały świat jest zły, nie ona. Nie potrafię zrozumieć tej jej ciągłej nienawiści, złości, naburmuszenia. Zachowuje się jak jakaś księżniczka i nie potrafi dostrzec, że główny problem stanowi ona sama. Stworzyłyście marysuistyczną postać, która kompletnie nie potrafi zachowywać się poważnie i żyć w normalnym świecie.
Jedyne co teraz mogę powiedzieć to ,,aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa,,. Pewnie pomyślicie, że jestem wariatką, ale się mylicie. Otóż, Niall zadzwonił do mnie czy bym nie poszła z nim na randkę. – No comment.
Pocałował mnie w policzek i podał białą różę.
-Hej, dziękuje. Wiesz, że nie musiałeś.(brakuje kropki)- uśmiechnęłam się i włożyłam róże do wazonu stojącego na szafce. – Różę, a nie róże, bo dał jej jedną, więc nie mogła włożyć do wazonu kilku. Zresztą mamy tam powtórzenie.
Szliśmy,(brakuje przecinka) cały czas rozmawiając o wszystkim i o niczym. Czuliśmy się na prawdę (razem) świetnie w swoim towarzystwie. Bynajmniej ja. – http://sjp.pl/bynajmniej
No i zaczęła się 2-godzinna męczarnia. – dwugodzinna.
Nie no,(brakuje przecinka) przecież to takie normalne, kiedy wyskakuje Ci zakrwawiona twarz przed oczami. Co chwile zakrywałam twarz,(brakuje przecinka) więc właściwie to nic nie widziałam, a świadomość tego, że właśnie coś wyskoczy Ci przed twarz, nie poprawiała nastroju.
pomijając, że cały czas zakrywałam się przed ekranem- pomyślałam -Na pewno. A widziałaś,(brakuje przecinka) jak ta zakrwawiona twarz wyskoczyła na ekranie?
-Dobra, koniec Niall. Rozumiem, że jesteś chłopakiem i interesujesz się takimi rzeczami, ale ja próbuje zapomnieć o tych strasznych scenach. A Ty mi jeszcze o nich przypominasz?- wzięłam torebkę i ruszyłam w stronę wyjścia. – OMG, chłopak chciałby jeszcze raz obejrzeć film, bo mu się podobał, a ona wychodzi, bo on o nim wspomniał, a biedna Madi się tak bała tych wszystkich krwawych scen?!
Odwróciłam się i ujrzałam tam blond czuprynę. – I co ta blond czupryna tam robiła?
Rozdział 11
-O której wczoraj wróciłaś? Jak było? Całowałaś się z nim już? – nom, całowała się już w czwartym czy tam piątym rozdziale. Głupie pytanie.
Już niedługo wyjdzie jej nowa piosenka i zobacze,(brakuje przecinka) jak to wszystko pięknie sie połączy. – co się połączy?
Mimo, że była już jakaś 16 i słońce przebijało się przez chmury, było dosyć chłodno. – mimo że jest jednym wyrażeniem, nie rozdzielamy tego przecinkiem. I co z tego, że była szesnasta? Zimą słońce też przebija się przez chmury, a nie oznacza to, że będzie cieplutko. Nie rozumiem Waszych spostrzeżeń.
Zdałam relacje Madi i sie lekko wkurwiła. – ekhem, kultura, proszę.
Zajęłyśmy miejsca na końcu i w ciszy czekałyśmy,(brakuje przecinka) aż dojedziemy na miejsce.
Rozdział 12
Po chwili zauważyłam autobus jadący w naszą stronę, który podjeżdża pod wesołe miasteczko. – skoro jechał w ich stronę, to podjechał pod nie, a nie pod miasteczko, bo tam miały dopiero pojechać, co nie?
Na początku było wszystko ok,(brakuje przecinka) dopóki Sue nie zaczęła się nudzić. Podróż autobusem ze mną i Sue równa się niekończońcym się wygłupom. Teraz Sue tańczy na rurze i śpiewa jakieś disco polo chyba. – disco polo to nurt muzyczny powstały w naszym kraju, a akcja dzieje się w Londynie, bohaterki są z USA. Czyżby dziewczyny miały jakieś pochodzenie polskie? I mówiłam nieraz, że one nie potrafią się zachować jak na swój wiek przystało. Teraz tylko potwierdzacie to wszystko.
-No to pod bramą wesołego miasteczka się spotkamy pojebie. – ułaa, taka niegrzeczna.
-Ejjjjj...........-usłyszałam tylko tyle, bo się rozłączyłam.
*KONIEC ROZMOWY* – Czytelnik to nie idiota, widzi, że rozmowa się skończyła, skoro napisałyście, że się ktoś rozłączył.
Spuściłam głowe w dół, ale i tak nie raz przyłapywałam Niall'a,(brakuje przecinka) jak na mnie patrzył. – Skoro spuściła w dół, to jak widziała, że na nią patrzył? Nialla, nie Niall'a. Poczytajcie o stawianiu apostrofów, bo często się zdarza, że źle to robicie.
-Co im?- spytał Harry a Lou turlał się po podłodze. Dosłownie. -Nie ważne. -Nie ważne. Lou, wiesz, że tam jest mrowisko?- kiwnęłam głową na niego. – podłoga przed bramą Wesołego Miasteczka? Nie widziałam, nie słyszałam, proszę o zdjęcia. Nieważne piszemy razem.
Stuknęłam Louis'a w ramie i zapytałam,(brakuje przecinka) gdzie się podział jego przyjaciel,(brakuje przecinka) a on tylko mi pokazał palcem w kierunku drzewa.
Gdyby nie ochroniarz zespołu, zostalibyśmy staranowani przez psychiczne fanki… – a skąd się tam ten ochroniarz wziął? W ogóle nie było o nim mowy.
Rozdział 13
Zostałam odciągnięta od mojej przyjaciółki. Ktoś zakrył mi usta śmierdzącą ręką. Chyba wiecie od czego... Ugryzłam go w nią i kopnęłam w jaja. Chwyciłam jakąś butelke, którą trzymał Liam i wypiłam ponad połowe a potem wyplułam wszystko na Harrego. Przysięgam, że teraz to nie było specjalnie. Chciałam tylko odkazić twarz!
Chyba brakuje mi słów...
Siedzieliśmy na ławce,(brakuje przecinka) śmiejąc się z Louis'a, który próbował złapać gołębia, noszącego imie Kevin.
Pewnie jesteście ciekawi mojego planu? Otóż, chce ich wysłać w jakąś podróż, żeby wyznali sobie miłość i wreszcie byli razem. Myślałam nad Wyspami Kanaryjskimi. Ja bym powiedziała Madi, żeby się spakowała, bo mam dla niej niespodzianke i to samo zrobiłby Harry z Niall'em. Spotkalibyśmy się na lotnisku i wyślemy ich w podróż. Mieliby wyjechać jutro. Trzeba tylko kupić bilety, ale tym się zajmie Harry. Oczywiście powiedziałam mu, że jak tylko będę miała nadmiar funduszy to mu oddam za wszystko... – A ci chłopcy to w ogóle mają jakieś obowiązki? Bo ciągle mają wolne, codziennie spotykają się z dziewczynami. A gdzie jakieś wywiady, koncerty? Życie gwiazdy nie jest proste. Nie było zresztą mowy o żadnym urlopie. A pomysł Sue jest po prostu... nie no, ja nie potrafię zrozumieć, jak można być tak potwornie głupim... I jeszcze ten Harry się na wszystko zgadza. Kolejny geniusz.
Zaraz Harry również się przyłączył. – po chwili, jak już.
Rozdział 14
Najlepsze jest to, że siedziałam na jakimś twardym krześle. Naprawdę ten porywacz nie mógł zainwestować w dobre, wygodne krzesło? Przecież też musimy mieć wygodnie. Kurwa o czym ja myślę? Zostałam przez kogoś porwana, pewnie mnie zgwałcą i zabiją. Ciekawe ilu ich jest. Zaczęłam sobie przypominać co się działo wczoraj . – Chryste, nie wierzę. Nie ma to jak myśleć o takich rzeczach w takich chwilach. Gdzie ta Madi ma mózg, dziewczęta? I skąd, przepraszam bardzo, ona wie, że sytuacja w wesołym miasteczku działa się wczoraj? Skąd wie, że siedzi już u tych porywaczy następny dzień, skoro ma zasłonięte oczy i raczej nie jest świadoma tego, co dzieje się wokoło?
Szłam cała zapłakana, wolnym krokiem przez starą kamienice. W niektórych oknach jeszcze świeciło się światło. Lubiłam stare budynki, chodniki. – szła w takim razie PRZED starą kamienicą.
Od razu kilka łez poleciało mi po policzkach pod wpływem przeszywającego szczypania. – przeszywające szczypanie... hmm...
Mówił coś do swojego kolegi, ale niestety nic nie rozumiałam. – skąd się tam wziął jakiś kolega? Nie było o nikim więcej mowy. Często jest u Was tak, że postaci spadają z nieba.
Gbur nie mający uczuć. – niemający.
-Ile on chce tej kasy?- zapytałam,(brakuje przecinka) wycierając twarz o ramie. – jak wygląda wycieranie twarzy o ramię? Co najwyżej można wytrzeć łzy o coś tam, ale nie twarz.
Rozdział 15
Przez całą noc nie spałam, tylko ja i Niall nie spaliśmy. – już mówiła, że nie spała, po co w takim razie jeszcze raz to mówi?
Chodź tak naprawdę ona cie kocha, ale boi się do tego przyznać. – Już idę.
Biegnij do niej i ją przeproś,(brakuje przecinka, ponieważ mamy dalej kolejne orzeczenie) zanim bedzie za późno!
-Ehh.. no więc, zachowuje się tak, bo chce żebyś zwróciła na mnie uwage. Wiem, że coś do Ciebie czuje, ale ty do mnie nie.- i tu miał racje.- bądźmy chociaż kumplami i nie dogryzajmy sobie już a ja postaram się przestać Cie kochać- wstał i nic nie mówiąc poszedł do domu. Nie, to niemożliwe on nie mógł się we mnie zakochać. Dlaczego we mnie? Po co ja tu przyjeżdżałam? Po co do cholery?! Jak ja mam teraz się przy nim zachowywać? Będę dla niego miła, stanie się to podejrzane. Nie wiem co mam robić. – przyjaciółka została porwania, a on jej miłość wyznaje. Bardzo odpowiedni moment.
Otworzyłam drzwi,(brakuje przecinka) a w salonie siedziała cała piątka pół głupków. – mogłaby sobie darować takie określenia, zwłaszcza w takiej sytuacji. Półgłupków piszemy razem.
Normalni ludzie (raczej) dzwonią na policję lub jadą na komisariat i zgłaszają porwanie. Ale nie w Waszym opowiadaniu. Tutaj pierwsze co, to było poinformowanie chłopaków, którzy przyjechali, usiedli na sofie i tyle z ich pomocy. Teksty w stylu „będzie dobrze, Madi się znajdzie” naprawdę nie są odpowiednie. Drugą czynnością było zawiadomienie wujostwa. W dodatku Sue, zamiast zgłosić sprawę na policję, poszła sobie do łazienki i chciała się pociąć. Serio? Czy Wy widzicie, jak to wszystko wygląda? Czy widzicie, jak bardzo nierealne jest to opowiadanie, jak bezmyślne są zachowania Waszych bohaterów? Jake napisał do Sue smsa (kolejne bezmyślne zachowanie; słaby z niego bandzior), a to od razu powinno być zgłoszone, gdyż dałoby się go namierzyć. Ale nie, Wasi bohaterowie o tym w ogóle nie pomyśleli. Jeszcze te wyznania Harry'ego... Ech, to w ogóle się logiki nie trzyma. Nie potraficie rozłożyć akcji w odpowiednich miejscach – większość zdarzeń kompletnie do siebie nie pasuje, są nieadekwatne do danej chwili, jak choćby te wyznania miłości (podczas porwania przyjaciółki, no srsly).
Przeczytałam już piętnaście rozdziałów, licząc po cichu na jakąkolwiek poprawę. Niestety nie widać zmian. Wypisywane przeze mnie błędy to nie wszystko. Gdybym chciała pokazać Wam wszystkie, musiałabym dodać każdy rozdział. Nie ma bowiem zdania, w którym by nie było błędu. Nie znacie podstaw, nie dbacie o tekst... bardzo to niechlujnie wygląda i źle się to czyta. Powinnyście obowiązkowo „zatrudnić” jakąś betę, bo same sobie nie poradzicie, jeśli nie weźmiecie się już teraz w garść.
Rozdział 16
Plan chłopców był troszke niebezpieczny, ryzykowny i możemy się narazić na kolejne problemy ale musieliśmy zadziałać. Plan był taki, że damy im fałszywki w worku. Po chwili policja przyjedzie i ich zabierze. Plan genialny tylko czy się powiedzie? To pytanie mnie dręczyło. Siedzieliśmy tak dopóki Zayn z Sue nie wszedł do salonu. Harry wyglądał tak jak by miał zaraz zabić Zayn'a. – I mam rozumieć, że w ułamku sekundy zadzwonili po policję, wpadli na jakże genialny plan i ustalili szczegóły? Zayna bowiem nie było chwili, a wcześniej nie było w ogóle mowy o jakimkolwiek zgłoszeniu sprawy. Nie ma tutaj precyzji. To kolejny fragment, który pokazuje Waszą niedbałość o tekst... piszecie na szybko i to widać bardzo wyraźnie, niestety.
Stwierdziłem, że muszę coś z tym zrobić, ja i chłopaki. Musimy się zaopiekować dziewczynami. Zdecydowane. One z nami zamieszkają. – jaki on dobroduszny. Wcale to nie jest schematyczne...
-Niall, sama potrafię się przedstawić- powiedziała i podała rękę Paulowi- Sue. Miło mi pana poznać. I miło wiedzieć, że już tyle czasu wytrzymuje pan z tymi debilami.- uśmiechnęła się znacząco do każdego z nas co poprawiło ogólną i dosyć napiętą atmosfere, która utrzymywała się nad nami. – kolejne niestosowne zachowanie Sue. Serio, czy ta dziewczyna nie może chociaż raz być poważna? Przed chwilą płakała, a teraz zachowuje się tak, jakby nic się nie stało. Nie ogarniam.
-Mi również miło Cię poznać. – mnie, nie mi.
Chłopcy mówili ci o swoim pomyśle związanym z przyjaciółką?- zapytał. Ona tylko pokiwała głową. Poszła do łazienki się ogarnąć a ja chciałem ich powiadomić o swoim pomyśle. – że co? Kiedy niby jej powiedzieli, hm? Przypomnijmy to sobie wszystko razem. Weszli do domu. Sue pobiegła na górę się pociąć. Zayn poszedł za nią. Chłopcy w ułamku sekundy obmyślili plan, zawiadomili policję (no jasne). Zayn wrócił z Sue. Powiedział im, że chciała się pociąć. Dziewczyna pobiegła na górę. Niall poszedł za nią. Wszedł, oglądali sobie zdjęcia, dziewuszka płakała, a potem zeszli na dół. Kiedy, do jasnej ciasnej, mieli jej powiedzieć, co?
Chociaż i tak wiem że się możecie nie zgodzić. Chciałbym, żeby dziewczyny z nami zamieszkały.- powiedziałem na jednym wydechu.
-Dobry pomysł- powiedziała trójka moich przyjaciół.
-Chcesz żeby ona mnie zabiła?!- zapytał Harry.
-Nie, nie chce, ale nie mogę pozwolić, żeby Madi się coś stało.- odrzekłem
-Niall, to miłe z Twojej strony, że chcesz się opiekować dziewczętami, ale to zbyt ryzykowne. Będzie mnóstwo szumu w okół zespołu a jest dobrze tak jak jest teraz. Od razu mówie, że nie pozwalam Wam, aby te dziewczyny wprowadziły się Was. To tyle z mojej strony.- Jezu, jak on tak może?? Myślałem, że moge na Paul'u polegać! Nie miałem zamiaru tego tak zostawić. Nie pozwole na to. – pierw to ta Madi się powinna znaleźć, no nie? Za bardzo Wasi bohaterowie wybiegają w przyszłość. Miało być tajemniczo, to całe porwanie powinno być jakimś sekretem, oni powinni się troszkę natrudzić, pomęczyć, pozamartwiać, a tutaj nagle Niall wyskakuje z takim pomysłem i wszyscy się zgadzają, jakby z góry było już założone, że Madi za kilka chwil będzie razem z nimi. No spójrzcie na to, widzicie tutaj ten zgrzyt? Mam nadzieję, że tak.
-Co mnie tak pożeracie wzrokiem?- zapytała ze zdziwieniem.
-Nie nic. Tylko mamy dla Ciebie i Madi pewną wiadomość.- stwierdziłem,(brakuje przecinka) uśmiechając się do chłopców. – Madi z nimi jeszcze nie ma, helloł! Madi została porwana, ludzie! Skąd te dobre humorki, do jasnej cholerci? Jakie to jest płytkie i nielogiczne, moje drogie.
-To jeżeli Madi chce, niech z Wami zamieszka. Ja nie mam zamiaru.- wyszła. Wyszła ze swojego własnego mieszkania. – gdzie się podział ten strach o przyjaciółkę? Gdzie ta rozpacz, gdzie to roztrzęsienie? Ech, dziewczyny, naprawdę nie wiem, czy Wy tego wszystkiego nie dostrzegacie, czy zapominacie, o czym pisałyście zaledwie kilka linijek wyżej. Łączycie ze sobą kilka fragmentów, które w zupełności do siebie nie pasują i tworzy się przez to coś abstrakcyjnego. Każdy normalny człowiek najpierw martwi się o bliską osobę, która została porwana, chce ją odnaleźć, jest roztrzęsiony. A tutaj? Tutaj jest na początku ta obawa, potem wszystko zanika, bo pojawiają się kolejne niesmaczne żarty i nieprzemyślane sytuacje. Przez te zmiany nastrojów Wasi bohaterowie wychodzą śmieszni. I nie – nie jest to nic pozytywnego, serio.
Obiecał mi i dotrzymał słowa. Szkoda, że trochę późno, ale jednak. Nie wiadomo co by się stało gdyby go nie zawołał. James jest cudowny. Nawet w takiej chwili mi pomaga. Stawia się niebezpiecznemu Jake'owi, który jest równie nieobliczalny. – ma być tak dramatycznie, a przez takie wstawki wychodzi komicznie. To nie jest dobre, naprawdę.
Podeszłam do malutkiego okna z milionami krat, przez które nie było możliwości stąd uciec. – w małym oknie nie może być miliona krat...
-Jejku dziękuje Ci! Jesteś kochany. Boże Święty nie wiem jak Ci dziękować.- przytuliłam go jak najmocniej potrafiłam, a przez nadal bolący brzuch, nie było to łatwe. Podał mi telefon i szybko wykręciłąm numer do Sue. W końcu z nimi porozmawiam, w końcu usłysze ich cudowne głosy od tak dawna... Nareszcie. – kolejne niepoważne zachowanie.
Rozdział 17
-Madi!!- krzyknęłam a Niall podniósł swoje rozszerzone oczy na moją twarz. – what?!
-Tak wujku?
-Sue my nie przyjedziemy jednak sprawy się pokomplikowały.
-Ale jak to?
-Musze tutaj zostać. Komplikacje w pracy.
-Ech.. No dobrze, poradzimy sobie. Chociaż spróbujemy.
-Na pewno?
-Na pewno wujku. Zadzwonię do Ciebie jak będzie po wszystkim- i zakończyła się nasza rozmowa. Czyli trzeba zbierać swoje cztery litery i ratować moją przyjaciółkę. – Czy muszę mówić, jak głupi jest ten fragment? Zaginęła im bliska osoba, a oni rozmawiają jakby nigdy nic. I jeszcze to"na pewno sobie poradzicie?", no ludzie!
Po kolejnym strzale do pomieszczenia wbiegło kilka policjantów. (...)Co chwila było słychać kolejny strzał.
Aha, czyli oni sobie tak stali w tym pomieszczeniu, kiedy to rozlegały się strzały i nie pomyśleli, by już wówczas się schować, tylko dopiero po kilku sekundach/minutach wpadli na taki pomysł? Naprawdę, inteligentni z nich ludzie.
Kolejna sprawa – Madi się teleportowała? Tak wynika z Waszych opisów, najpierw bowiem Madi i Jake byli jakby naprzeciwko chłopców i Sue. Potem wbiegli policjanci, rozległy się strzały, Sue została odciągnięta za ścianę (rozumiem wówczas, że została odciągnięta za ścianę znajdującą się za nią). Potem dziewczyna się obraca i widzi chłopców i... krwawiącą Madi. Ale zaraz. Madi była po drugiej stronie pomieszczenia... Tak właśnie to wszystko wygląda. Nie potraficie opisać danej sytuacji, nie skupiacie się na szczegółach. Postaci gdzieś tam wiszą w powietrzu, mamy jakieś pomieszczenie, ale nie widzimy go, bo się na nim nie skupiacie – ludzie wyskakują zza ścian, potem znowu się za nimi kryją, potem ktoś wbiega, strzela, wybiega... Chryste, tyle się tego tutaj dzieje, że nie idzie nadążyć. Bardzo nieumiejętnie rozmieszczacie tekst. Akcja pędzi strasznie i w dodatku nie skupiacie się zanadto na opisach. Przez to właśnie wychodzą takie kwiotki, jak widać powyżej – proszę mi wytłumaczyć, jak to się w końcu działo, bo serio głupieję przy tym opowiadaniu. Albo ja serio nie nadążam, albo to Wy tak chaotycznie wszystko opisujecie, że ciężko cokolwiek zrozumieć.
Usłyszałam przeraźliwy krzyk wydobywający się z ust Harrego. Został postrzelony. – To gdzie ten Harry w końcu był? Za tą ścianę? Gdzie byli chłopcy? Nie wyjaśniacie nic. Tworzy się istny harmider.
Rozdział 18
Będę ciebie pilnował. – cię.
Sue weszła do sali i po chwili wyszła. – to po co wchodziła?
Nie lubiłem szpitali i chyba nie polubię chyba, że Madi będzie rodzić nasze dziecko. Co?! Gdzie ja wypędzam w przyszłość? Na razie nie jesteśmy nawet parą! – Geniusz.
-Głupota, głupotą, ale ty jesteś głupi i nic już tego nie zmieni. – zbędny pierwszy przecinek.
-Niall dla kogo ten tulipan, bo chyba nie zmieniłeś orientacji? -zapytał Zayn – kupił tulipany, więc czemu Zayn pyta tylko o jeden?
tym razem w niej leżała Madi i była nie przytomna. – nieprzytomna razem.
Rozdział 19
Dlaczego znowu jest mowa o tym, że wysadzili Nialla pod szpitalem, skoro poprzedni rozdział skończył się na tym, że wszyscy byli już w tym szpitalu, a blondyn potem siedział w sali u Madi? A potem Sue wraca do swojego pokoju... jejciu, czegoś tutaj nie rozumiem. Co się w końcu dzieje?
Nie wiem jakim cudem ta fala wspomnień momentalnie zaszkliła mi oczy. – fala wspomnień nie może zaszklić oczu.
Siedziałyśmy,(brakuje przecinka) patrząc w dal, pogrążałyśmy się w myślach, nie wiedząc,(brakuje przecinka) jak będzie wyglądało nasze teraźniejsze życie. – przyszłe życie, bo mówicie o tamtej chwili, że wtedy nie wiedziały, jak będzie wyglądało ich przyszłe życie. Rozumiecie?
Na szczescie nią będę musiała sama tego nosić.
-Mm?-mruknął tak, żeby papieros nie wypadł mi z ust. – mu, nie mi, bo to Zayn palił.
Odwróciłam się do reszty pomieszczenia. – do reszty pomieszczenia?!
Siedziałam w samochodzie, w, którym była grobowa cisza. – w którym panowała grobowa cisza.
dlaczego nam, to robisz? – zbędny przecinek.
Na korytarzu siedziała cala 3. (!)
No tak, dopiero pod koniec rozdziału można zrozumieć początek. Szkoda, że tak późno.
Podsumowując, fabuła od samego początku była schematyczna. Dwie przyjaciółki, które dziwnym trafem przeprowadziły się do Londynu, rzekomo w poszukiwaniu pracy, spotykają na sesji zdjęciowej One Direction, a potem oczywiście wszystko zmierza ku miłości, mimo że początkowo widoczne są pewne opory, chociażby ze strony Sue. Ale i tak każdy z nas wie, że prędzej czy później będzie ona z panem Stylesem, skoro Madi już szaleje za Niallem – to było wiadome od samego początku, szkoda. Wasze opowiadanie często pozbawione jest logiki. Nie zwracacie uwagi na realizm, piszecie jak leci. Wychodzą przez to takie pozbawione sensu fragmenty, które ani trochę nie bawią. Próbujecie wpleść do opowiadania nieco komizmu, ale Wam to nie wychodzi – jedynie tworzycie puste postaci, które nie mają nic w głowie, właśnie przez takie reakcje, głupie pomysły, niecne plany i dziecinne żarty. Nie jest to dobre.
Zastanawiający jest również fakt, iż sławni chłopcy z One Direction jakby w ogóle nie pracują. Było trochę sesji, okej, ale nie na tym się to kończy – gdzie koncerty, wywiady, spotkania z fanami? Życie gwiazdy, zwłaszcza takiej rozchwytywanej, nie jest łatwe i nie może ona sobie pozwolić na ignorowanie mediów – bo właściwie dzięki nim zaistniała. Musi się pokazywać, być ciągle aktywna, by ludzie o niej nie zapomnieli. A Wy to kompletnie zignorowałyście. Chłopcy bowiem mają ciągle czas, by spotykać się z dziewczynami, których właściwie w ogóle nie znali. To kolejny schematyczny wątek.
Nad bohaterami można się użalać godzinami, ponieważ takiej wylęgarni bezmózgich istot dawno nie widziałam. Sue i Madi są identyczne, choć na początku ta druga była nawet spokojna. Sue jednakże to istne zło – jak w większości opowiadaniach o chłopcach. Próbuje być chamska wobec Harry'ego, dokucza jego dziewczynie, mimo że jej nie zna, ale już z góry założyła, iż jest to pusta lalunia, ciągle przeklina, sądząc chyba, że jest dzięki temu fajna, i ma huśtawki nastrojów. Rzucanie patelnią w obce osoby, rozlewanie oleju przed łazienką, pisanie na twarzy Harry'ego głupich tekstów, jest po prostu żałosne. To miało być serio śmieszne? Jestem więc za stara, bo moimi jedynymi reakcjami było kręcenie ze zrezygnowaniem głową bądź tak zwane facepalmy – chyba nie umiem zrozumieć poczucia humoru współczesnej młodzieży.
Bohaterowie są puści, nie ma co ukrywać. Nie mają mózgu, co było widoczne niejednokrotnie. Aby to jakoś uratować, trzeba by od nowa pisać opowiadanie, niestety. Wszystko tutaj potrzebuje riserczu. Powinnyście się zastanowić, czy naprawdę chcecie tworzyć zadufane w sobie postaci, które chcą mieć wszystko, mają potem to, czego pragną, nie potrafią się zachować jak na swój wiek przystało, wiecznie przeklinają itd. – lubicie takich ludzi? Ja, jeślibym spotkała taką Sue na żywo, to mowy nie byłoby, żebym zamieniła z nią słówko – stwierdziłabym, że jest to zwyczajna niedojrzała dziewucha, która widocznie ma jakieś problemy ze sobą, skoro wpada na takie genialne (w jej mniemaniu) pomysły oraz ma tak ubogi zasób słownictwa sprowadzający się wyłącznie do przekleństw i wyzwisk.
Jeśli właśnie o tym mowa – te wszystkie wulgarne słowa świadczą tylko o Waszym słabym warsztacie. Czasami to aż tego czytać się nie dało, kiedy co w drugim zdaniu było „ku*wa”, „ku*wa”, „ku*wa”. To jest serio takie fajne?
Opisywanie w każdym rozdziale, w co się dana osoba ubiera, nie jest ciekawe. W dodatku dodajecie jeszcze zdjęcia tych zestawów. Naprawdę mało mnie obchodzi, czy dziewczyna ubrała sobie sukienkę w kropeczki, czy worek na głowę, albo czy jadła na śniadanie jajecznicę, czy może wczorajsze pierogi – nie i jeszcze raz nie. To jest codzienne życie, każdy z nas wykonuje podobne czynności, więc dla nikogo nie jest to interesujące – czytając książki, raczej nie liczy się, że autorka opisze z dokładnością strój bohaterki, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie dla fabuły.
Styl macie bardzo słaby – posługujecie się prostymi zdaniami, nie macie wyszukanego słownictwa, a liczne powtórzenia świadczą o nieumiejętności zastąpienia ich synonimami, co również sprowadza się do tego, iż zasób słów macie ograniczony. Pojawiają się również liczne błędy ortograficzne, które można z łatwością wyeliminować – Wam widocznie na tym nie zależy. Nieznajomość podstawowych zasad interpunkcyjnych mnie zabiła. Dziewczyny, to nie jest takie trudne. Wystarczy tylko chcieć, znać chociażby zasady, że przed „że” stawia się przecinek, ale już przed „mimo że” go nie dajemy, gdyż to jedno wyrażenie. Takie proste rzeczy powinien każdy znać, mam nadzieję, że zechcecie się troszkę przyuczyć, gdyż te wszystkie literówki, zjadanie przecinków, ortografy, błędy logiczne naprawdę utrudniają czytanie. Radziłabym również zrezygnować z dodawania zdjęć bądź gifów – to proza, a czy widziałyście, by w książkach autorzy dodawali np. zdjęcie ubrań? Ja, szczerze mówiąc, się jeszcze z takim czymś nigdy nie spotkałam (i mam nadzieję, że nigdy się to nie wydarzy!). Piszemy po to, by te obrazy stworzyć słowami, nie za pomocą zdjęć. Przede wszystkim opisy, dużo opisów pomieszczeń, uczuć, sytuacji – to one budują świat przedstawiony i klimat. W Waszym opowiadaniu coś takiego nie występuje, a jeśli już, to w bardzo znikomych ilościach. Czasami zauważyłam, że opis pomieszczeń piszecie bardzo schematycznie – tam stoi szafa, tu stoi biurko, koło okna jest łóżko. Nie jest to ciekawe. Z takiego suchego opisu można zrobić coś interesującego. Weźmy przykładowo sypialnię. Zamiast zdania „przy oknie stoi łóżko, nad którym wiszą zdjęcia” można napisać, iż dana postać położyła się na niedawno pościelonym łóżku, patrząc z utęsknieniem na fotografie wiszące na ścianie. Przypominała sobie dawne czasy, w których to jeszcze istniała jej cząstka, ta prawdziwa, bo niezmieniona przez nadgorliwość ludzi, wieczny pośpiech towarzyszący każdemu dniu, tęsknotę za ojczyzną. Tak, tak – może i nie jest to jakiś wyszukany przykład, ale chyba obrazujący to, co mam na myśli. Nie wystarczy powiedzieć, że ta rzecz i tamta gdzieś się znajduje. Można z tego zrobić coś więcej, stworzyć nowy wątek, jak choćby to wyżej – dziewczyna, która zmieniła się, ponieważ musiała się przystosować do obecnego trybu życia. I można takie coś potem kontynuować, szerzej wyjaśniać, dlaczego właściwie tak się stało, jaki był powód.
Wiele sytuacji nie opracowujecie, jak choćby to porwanie. Początkowo widać tę rozpacz, strach, ale potem nagle o tym zapominacie, bo chłopcy nagle wyskakują z pomysłem zamieszkania razem. Ale przepraszam bardzo, skąd oni wiedzą, iż do czegoś takiego może dojść? Może Madi nie przeżyje? Przez takie fragmenty odbieracie czytelnikom całą frajdę z czytania, ponieważ bohaterowie zachowują się tak, jakby nic się nie stało, więc czytelnik już wie, że Madi będzie żyła, będą sobie szczęśliwie razem mieszkać i wszystko będzie cudowne.
W opowiadaniu przeszkadza mi również naiwność chłopców i ich ogromna chęć niesienia pomocy. Bardzo zżyli się z dziewczynami, doprowadzając do tego postanowienia, iż będą się nimi opiekować. Bez przesady, to dorosłe dziewczyny (chociaż zachowaniem tego nie pokazują), więc na co im ochroniarze? Sądzicie, że w realnym świecie tak by się zdarzyło, że chłopcy każdej pokrzywdzonej przez los dziewczynce proponowaliby opiekę? Nie, ja tego nie kupuję. To wykracza poza moją wyobraźnię.
Dialogi powinny w większości przypadkach iść do poprawy. Powinnyście zrezygnować z tych wszystkich przekleństw i wyzwisk – naprawdę to niedobrze o Was świadczy, nie tylko o postaci. Przez takie fragmenty widoczna jest bowiem nieumiejętność prowadzenia rozmów, opisywania świata i tworzenia bohaterów – kreacja ich sprowadza się tylko do jednej cechy, niekoniecznie pożądanej.
Niestety w opowieści jest więcej minusów niżeli plusów (w zasadzie ciężko mi się jakiegokolwiek doszukać). Dzisiaj nie mogłabym wystawić nic innego jak ocenę niedostateczną. Wszystko bowiem jest do poprawy – zaczynając od fabuły i bohaterów, kończąc na licznych błędach występujących praktycznie w każdym zdaniu. Nie sądzę, by to opowiadanie teraz dałoby się jakoś naprawić – trzeba zacząć wszystko od nowa, przemyśleć sytuacje, skupić się na kreacji świata i postaci, poćwiczyć pisanie opisów, ograniczyć mowę potoczną i wyeliminować wszystkie potknięcia. To niestety może zająć Wam sporo czasu, ale lepiej zacząć wcześniej niż później. Życzę powodzenia.






Cześć, nie jestem pewna czy chciałabyś ocenić mój tekst - akcja dzieje się współcześnie, lecz jednym z ważniejszych wątków będą (a raczej już zaczynają być) demony. Czekam na odpowiedź.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,